Pod postem rozpętała się prawdziwa burza, a media masowo zaczęły przytaczać słowa gwiazdy. Po tym zdecydowała się ona usunąć wulgaryzmy i edytować publikację. W kolejnym wpisie zamieściła też przeprosiny, ale podkreśliła, że zdania w tym temacie nie zmieni.
Barbara Kurdej-Szatan może sporo stracić przez wulgarny wpis
Basia szybko odczuła konsekwencje swoich odważnych słów. Nie tylko internauci zalali ją falą komentarzy, ale także masowo zaczęli pisać wiadomości do operatora sieci Play. Przypomnijmy, że aktorka od wielu lat jest twarzą tej marki i występuje w ich spotach reklamowych. Firma natychmiast zareagowała i odcięła się od słów gwiazdy.
Sprawą zainteresowała się również prokuratura. Basi poświęcono materiał w niedzielnym wydaniu Wiadomości. Przytoczono jej słowa i poinformowano, że obraza Straży Granicznej nie zostanie bez echa.
W ostatnich dniach wizerunek gwiazdy bardzo mocno ucierpiał. Eksperci wypowiedzieli się na temat tego, jakie konsekwencje może ponieść Kurdej-Szatan. Nie chodzi tu tylko o zarzuty prokuratury.
Jak wyliczył tabloid, Basi może przejść koło nosa nawet 250 tys. złotych rocznie. Na tyle bowiem wyceniono jej kontrakty reklamowe. Przypomnijmy, że występuje nie tylko ona w reklamach Play, ale także jest twarzą kilku innych marek. Regularnie umieszcza również posty sponsorowane na Instagramie. Myślicie, że po odważnym wpisie firmy na dobre odwrócą się od gwiazdy?