Kuba Wojewódzki jadowicie o Kołodziejczaku i Rutkowskim. "Substancje ciągle działają"

Michał Kołodziejczak znalazł się w samym epicentrum gigantycznego skandalu obyczajowego, po tym, jak byłe współpracowniczki wysunęły pod jego adresem szereg ciężkich oskarżeń. W obronę posła i byłego wiceministra rolnictwa niespodziewanie zaangażował się Krzysztof Rutkowski, co natychmiast wywołało falę kpin i medialnych komentarzy. Do sprawy z właściwym sobie cynizmem odniósł się Kuba Wojewódzki.

Michał Kołodziejczak, Kuba Wojewódzki, Krzysztof Rutkowski
Michał Kołodziejczak, Kuba Wojewódzki, Krzysztof Rutkowski
Źródło zdjęć: © East News, KAPiF | Jacek Dominski, Mateusz Grochocki
Mia Sowa

Afera wokół Michała Kołodziejczaka wybuchła z ogromną siłą, gdy w przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia kobiet zarzucających posłowi przemocowe zachowania, intymne nagrania oraz namawianie do sięgania po nielegalne środki. Kołodziejczak kategorycznie zaprzecza oskarżeniom i mówi o pomówieniach, lecz klub Koalicji Obywatelskiej zawiesił go w prawach członka. Gdy afera zaczęła nabierać rozpędu, w roli jego głównego obrońcy, rzecznika i "doradcy" objawił się Krzysztof Rutkowski.


WIDEO
Krzysztof Rutkowski tłumaczy się ze ZDRADY. "Mężczyzna nie musi przepraszać"

Wojewódzki bez litości dla Krzysztofa Rutkowskiego i Michała Kołodziejczaka

Kuba Wojewódzki w swojej cotygodniowej rubryce w tygodniku "Polityka" skwitował zamieszanie wokół zawieszonego parlamentarzysty w zaledwie trzech krótkich, lecz wyjątkowo jadowitych zdaniach:

Michał Kołodziejczak jest oskarżany przez byłe współpracownice o stosowanie przemocy, nagrywanie seksu i nakłanianie do brania zakazanych substancji. Michała reprezentuje Krzysztof Rutkowski. Czyli substancje ciągle działają.

Krzysztof Rutkowski o awanturze o testy z włosa i widmie Leppera

Tymczasem sam Krzysztof Rutkowski dwoi się i troi, by narzucić własną narrację. Co ciekawe, zapytany na antenie telewizyjnej wprost o relacje z Kołodziejczakiem, ostro zaprotestował przeciwko nazywaniu go jego zleceniodawcą:

To nie jest mój klient! Jestem doradcą Michała, pomagam mu, ale to nie jest mój klient. Za to, co robię, nie wziąłem żadnych pieniędzy. Robię to zupełnie [pro] bono, stać mnie na to! – oświadczył.

Prawdziwy spektakl rozegrał się we wtorek, 20 października, podczas sejmowej konferencji prasowej. Rutkowski stanął przed kamerami sam, a głównym tematem briefingu stały się badania toksykologiczne. Detektyw poinformował wprawdzie, że polityk wykonał już testy "na własny użytek", jednak nie przekazał próbki żadnej jednostce policji. Zapowiedział jednocześnie, że poseł podda się laboratoryjnemu badaniu włosa na obecność narkotyków:

Włos zostanie pobrany w laboratorium przez specjalistów. Żeby ktoś nie zarzucił, że został podstawiony czy podłożony – perorował przed mikrofonami.

Wyjaśniając powody swojego zaangażowania, Rutkowski porównał losy lidera Kołodziejczaka do tragedii szefa Samoobrony:

Dlaczego wziąłem jego sprawę? Bo zadzwonił do mnie 3 września. Zapłakany człowiek na granicy załamania. Co by było, gdyby doszło do casusu Andrzeja Leppera? Wtedy zastanawialibyście się, kto zabił Michała Kołodziejczaka – grzmiał na sejmowym korytarzu.
Michał Kołodziejczak jest w centrum ogromnej afery
Michał Kołodziejczak jest w centrum ogromnej afery © East News | Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY