"Nie zdziwiło mnie, że taka osoba jak Karolina Korwin-Piotrowska, która bierze wysokie honoraria za promowanie nienawiści i złych emocji, wykorzystała fragmenty mojego wywiadu do własnych celów biznesowych - w rubryce w jednym z tygodników. Szkoda jednak, że wplątała w to takie słowo jak przyjaźń. Chyba że z Michałem łączyło ją i nadal łączy coś, o czym nie wiedziałam. A co do moich przyjaciół - oni wspierają mnie codziennie, ale nie wirtualnie" - wyznała Moro.