Bardzo rzadko dzielę się tu z wami moim życiem prywatnym, ale dzisiaj zrobię wyjątek... Dzisiaj swoje urodziny obchodzi mój najlepszym przyjaciel, partner, narzeczony, manager, opiekun, a przede wszystkim moja druga połowa. Mamy taką niepisaną umowę, że ja umieram pierwsza, bo on sobie jakoś poradzi, a w odwrotnej sytuacji ja sobie tego nie wyobrażam. Ale zanim to nastanie, mamy wiele wspólnych marzeń i planów.Wiadomo, jak to w każdym związku, są te lepsze i gorsze momenty, ale z ogromnym naciskiem na te lepsze.Pracujemy ze sobą, więc przebywamy razem 24h na dobę. Więc... Weź tu się czasem nie pokłóć... Choćby dla urozmaicenia. Ale trwa to krótko, bo nieeeeenawidzę teeeegoo, a najbardziej tego, by godzinami to roztrząsać. „Przeproś mnie” - to moja szybka i niezawodna broń. Ale tylko on potrafi mnie w moment rozbawić i skruszyć sfochowane serce... a nawet sprawić, bym czasem całą winę wzięła na siebie.Podziwiam go po cichu każdego dnia. Niby skromny chłopak ze wsi, u którego bieda niby była największa... a chyba nie ma rzeczy, której nie potrafi. A jeśli takowa się pojawia, to próbuje się nauczyć dając sobie prawo do popełnienia błędu, by zaraz zrobić to najlepiej jak to możliwe. ( i tu chyba usłyszę: ”ej ja nie popełniam błędów”)Aleeeeee, przepraszam... raz sajgonki go pokonały, bo akurat w butli gazu zabrakło i palnik zgasł, więc ciasto nie ścięło się tak jak trzeba. Do dzisiaj go to boli... Ale dzięki temu później zrobiliśmy własnoręcznie nasze najlepsze shushi w życiu! <i tu wchodzi romantyczna nuta>Tak, wiem, że niby z psychologicznego punktu widzenia, ta magia gdzieś powoli będzie zanikać... ale... na szczęście jeszcze nie... bo nawet patrząc jak strzela bramki w FIFA nadal pękam z dumy, a codziennie tuląc nadal nie chce go puścić.Za to on w umiejętny sposób uczy mnie cierpliwości, spokoju, porządku... jednocześnie dając mi przestrzeń do wyrażania swoich emocji i artystycznego chaosu. I kiedy jest obok, czuje się nie tylko bezpieczniejsza, ale i silniejsza.I tak po mimo trochę trudnych początków... tak kulamy się już parę lat... ucząc się siebie nawzajem... na dobre i na złe. I OBY TO TRWAŁO JAK NAJDŁUŻEJ.