Fiolka Najdenowicz "jechała na szmacie" w Londynie. Chciałaby wrócić do Polski? "Musiałabym UPAŚĆ NA GŁOWĘ"

Fiolka Najdenowicz opuściła PolskęFiolka Najdenowicz opuściła Polskę
Źródło zdjęć: © KAPiF

Fiolka Najdenowicz od lat układa życie poza Polską i przekonuje, że powrotu nie bierze pod uwagę. Wokalistka opowiedziała o trudnych początkach na emigracji, pracy w Londynie i spokoju, jaki - jej zdaniem - dała jej stabilizacja w Wielkiej Brytanii. Jak podkreśla, w wieku 63 lat nie zamierza wracać do stresu, który towarzyszył jej wcześniej.

Choć w Polsce zostawiła znajomych i wspomnienia, Fiolka Najdenowicz uważa, że wyjazd okazał się jedną z najważniejszych decyzji w jej życiu. Z perspektywy czasu podkreśla, że wsparcie przyjaciół, którzy zachęcali ją do zmiany, miało sens – po latach prób w różnych miejscach Europy swoje miejsce odnalazła w Londynie i właśnie tam chce zostać.


WIDEO
Skolim ujawnia KULISY swoich hucznych urodzin. Zdradził, czy gwiazdy otrzymały wynagrodzenie i czego nie pokazały kamery: "ILOŚCI WYPITEGO ALKOHOLU" (WIDEO)

Fiolka Najdenowicz osiadła w Londynie

Zanim udało jej się złapać stabilizację, próbowała zaczepić się w Szwecji, gdzie mieszka jej mama. Wspomina jednak, że natrafiła na dużą konkurencję i nigdzie nie mogła znaleźć dla siebie miejsca. To wtedy zaczęła żyć "w drodze": przez dwa lata podejmowała dorywcze zajęcia w różnych krajach Europy.

Przełom przyszedł w 2016 roku, kiedy trafiła do Londynu. Jak relacjonuje, pracę znalazła bardzo szybko - po tygodniu - zaczynając od baru. Przez trzy miesiące wykonywała też zajęcie, które określa jako "jeżdżenie na szmacie", a później zatrudniła się w restauracji jako kelnerka.

Pracę znalazłam po tygodniu. Najpierw w barze, jeździłam też na szmacie przez trzy miesiące. Potem (…) zatrudniłam się w restauracji jako kelnerka - wspomniała.

Fiolka Najdenowicz ostro o powrocie do Polski

Wokalistka porównuje obecną stabilność z niepewnością, którą odczuwała w czasie pracy artystycznej. Tłumaczy, że w branży muzycznej dochody zależały od tego, czy gra koncerty i czy pojawią się kolejne propozycje, a to oznaczało stałe napięcie.

To była naprawdę okropna robota. Grasz koncert, zarabiasz. Nie grasz, musisz czekać na kolejną okazję. Nigdy nie wiadomo, czy płyta się spodoba, czy piosenka trafi i będą cię zapraszać. A nawet jeśli nagle dostajesz większą kasę, to musisz nauczyć się nią gospodarować. Jako wokalistka byłam ciągle potwornie zestresowana i nieszczęśliwa. A teraz mam wywalone. Co dwa tygodnie dostaję pieniądze i mam święty spokój. W tej chwili najważniejszy jest mój dobrostan - stwierdziła.

Najdenowicz zaznacza też, że Londyn daje jej swobodę bycia sobą i poczucie, że nikt jej nie ocenia. Powrotu do Polski nie planuje.

Nie wrócę do Polski. Musiałabym na głowę z London Bridge upaść, żeby podjąć taką decyzję. Ile ja pracowałam na etacie w Polsce? Cztery lata? Z czego bym żyła? W tym roku minie mi 10 lat pracy w Anglii. Wiek emerytalny osiągnę za trzy lata, zatem dostanę "New State Pension", czyli około 230 funtów tygodniowo. Do tego dojdzie dopłata do ogrzewania, darmowy transport publiczny czy ogród botaniczny za funta. Leki będę miała za darmo - przekazała.
Fiolka Najdenowicz o życiu za granicą
Fiolka Najdenowicz o życiu za granicą © KAPiF
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ