Przez długi czas Igor Herbut funkcjonował w realiach, w których koncerty, nocne wyjścia i branżowe pokusy były codziennością. Dziś patrzy na tamten etap z dystansu i podkreśla, że to rozdział, który został zamknięty.
WIDEOTYLKO U NAS! Mandaryna o nowym rozdziale z Michałem Wiśniewskim. Zdradza, co z domem gwiazdora [WIDEO]
Igor Herbut ma zakaz wstępu do kilku hoteli
W rozmowie z "Wysokimi Obcasami" Herbut przyznał, że obecnie imprezuje coraz rzadziej, bo jego "mocne" lata przypadły na około piętnaście lat w rock’n’rollu. Zapytany przez prowadzącą, Agnieszkę Matracką, o krążące w środowisku opowieści dotyczące hoteli, które miały go nie wpuszczać, potwierdził te doniesienia. Wspomniał, że w czasie największych ekscesów on i jego ekipa trafili w kilku miejscach na czarne listy.
W kilku hotelach w czasach naszych największych szaleństw wpisano nas na czarne listy. (...) "Tych osobników nie obsługujemy" - powiedział.
Igor Herbut już nie imprezuje
Artysta zaznaczył, że dziś nie chodzi po klubach. Jednym z powodów jest brak prywatności w czasach, gdy niemal każdy ma telefon z aparatem i możliwość nagrywania. Zwrócił uwagę, że w Warszawie łatwiej wtopić się w tłum, ale po koncertach w innych miastach – jak Wrocław – bywa to trudniejsze, bo ludzie szybciej go rozpoznają.
W dobie telefonów, które nagrywają wszystko, imprezowanie na mieście nie jest zresztą takie fajne. W Warszawie łatwiej być anonimowym, ale kiedy po koncercie we Wrocławiu wychodzisz na miasto, ludzie cię rozpoznają. Te szaleńcze lata mam już za sobą. Dziś bardziej doceniam naturę. Fantastyczna impreza oznacza dla mnie ognisko i chwilę rozmowy. I już na trzeźwo, bo nie piję - stwierdził.
Za najważniejszy impuls do zmiany priorytetów Herbut uznał ojcostwo. Tłumaczył, że wraz z pojawieniem się dziecka mocniej zaczął stawiać na odpowiedzialność i spokój, a także unikać zachowań, które mogłyby sprowadzić kłopoty. Podsumował, że dorósł, wie, na czym mu zależy, i choć kiedyś "fajnie było, kiedy było fajnie", to dziś uważa, że już wystarczy.