Tak, ja znam początek tej pięknej historii, bo my wtedy z Allanem mieszkaliśmy w Los Angeles. Joasia się rozwodziła z poprzednim mężem. Spędziliśmy wtedy razem Wielkanoc. I to była trudna Wielkanoc. Pamiętam, byliśmy w kościółku też z jej mamą. Ona miała bardzo trudny wtedy czas. Potem kilka miesięcy tak jakby się regenerowała. Zawsze się pocieszała tymi psami swoimi niesamowitymi, Boże, ona kocha tak te psy. Było jej przykro z tego powodu. Przeżywała to i pamiętam, że mówiła do mnie wiele razy, Edi, wychodzimy, idziemy gdzieś do klubu. Ona taka piękna, ja mówię, ja nie będą z tobą nigdzie chodzić. Ty sobie sama chodź. Ona jest po prostu tak śliczna, naprawdę. I taka kameleon jest, może wyglądać raz tak, raz tak. Pamiętam ten dzień, jak ona mi powiedziała, nie wiem, czy mogę zdradzić. Mówi tak: honey, can you imagine, chodzę na przyjęcia, płacę za make-up, a tu poszłam z psami na spacer, poznałam takiego faceta. Ja mówię, ale jak? Słuchaj, nie wiem, tak nam się dobrze rozmawiało. Mieszka dwie mile ode mnie, też kocha psy, mamy wspólny język. Zobacz, chodzisz do klubów, starasz się, a tu...w dresiku poszła... Jak się poznali, mieliśmy kolację, on powiedział, że gdyby Joasia nie była wtedy w dresie, on by się nie ośmielił do niej podejść. Dlatego, że jak ona jest w całym swoim glamour, wtedy ona w całym swoim pięknie, onieśmiela mężczyzn.