Dorota Zawadzka GRZMI po wywiadzie z Martyną Wojciechowską. "Na miłość boską!"

Dorota Zawadzka nie kryła rozczarowania po obejrzeniu wywiadu Martyny Wojciechowskiej w TVN24. Telewizyjnej "Superniani" nie spodobały się komentarze Roberta Kantereita, który rozmawiał z podróżniczką o obecnej sytuacji wielu polskich dzieci. – Nie wiem, gdzie pan był, czego słuchał i czym się zajmował, że dopiero teraz przeżywa pan takie olśnienie – napisała na Facebooku. Przypomniała mu też, że kiedyś już rozmawiali na ten sam temat.

Dorota Zawadzka, Martyna WojciechowskaDorota Zawadzka, Martyna Wojciechowska
Źródło zdjęć: © KAPIF, TVN24
Katarzyna Złotowska

Dorota Zawadzka chętnie komentuje programy telewizyjne na Facebooku, nie szczędząc osobistych przemyśleń na temat tego, co widzi i czego słucha. Ostatnio poruszyła temat wywiadu Martyny Wojciechowskiej dla TVN24, którego udzieliła jako założycielka fundacji działającej na rzecz dzieci i nastolatków. Rozmowę przeprowadził Robert Kantereit, który podpadł popularnej "Superniani".


WIDEO
63-letnia Zawadzka narzeka na kwotę emerytury. "Na co to wydawać?"

Dorota Zawadzka oburza się na słowa Roberta Kantereita

Dorota Zawadzka na początku facebookowego wpisu stwierdziła, że jednak nie powinna oglądać telewizji, bo tylko "podnosi jej ciśnienie". Następnie pochwaliła działania Martyny Wojciechowskiej na rzecz młodzieży, w tym jej ostatnie wystąpienie w Sejmie Dzieci i Młodzieży. "Powiedziała, że dorośli – pokolenie rodziców dzisiejszych nastolatków – powinni przeprosić młodych ludzi za świat, jaki im stworzyliśmy. I zrobiła to. I super! (...) W związku z tym wystąpieniem została zaproszona do studia, żeby o tym porozmawiać. Dziennikarzem prowadzącym rozmowę był Robert Kantereit. I tu podnosi się moje ciśnienie" – napisała "Superniania".

Dorota Zawadzka następnie wzburzyła się na słowa prowadzącego rozmowę. Z żalem zwróciła uwagę, że Robert Kantereit był zaszokowany słowami Martyny Wojciechowskiej, choć temat sytuacji polskich dzieci i młodzieży nie jest żadną nowością i od lat jest dyskutowany publicznie. Opisała:

Ów dziennikarz sprawiał wrażenie człowieka, któremu Martyna właśnie otworzyła oczy. Sam to powiedział! Bowiem dopiero teraz zrozumiał, o co w tym wszystkim chodzi. Dopiero teraz dotarło do niego, że coś jest nie tak, że świat, który stworzyliśmy dzieciom, wcale nie jest dla nich tak dobry i bezpieczny, jak nam – jemu – się wydaje. Że to wystąpienie wylało mu na głowę kubeł zimnej wody.

"Czyżby do tej pory żył w przekonaniu, że robimy dla dzieci dobre i mądre rzeczy? Panie Robercie, na miłość boską! To, że Martyna mówi o tym dzisiaj, nie oznacza, że nikt nie mówił o tym wcześniej. Naprawdę nie wiem, gdzie pan był, czego słuchał i czym się zajmował, że dopiero teraz przeżywa pan takie olśnienie. Mało tego, o tych sprawach mówiono również w pana stacji. A ja osobiście rozmawiałam z panem na ten temat kilkanaście lat temu. (...) O rodzicach, którym wydaje się, że skoro dziecko siedzi bezpiecznie w swoim pokoju, (...) to wszystko jest w porządku. Tymczasem nie mają pojęcia, w jakim świecie to dziecko właśnie przebywa, co ogląda, z kim rozmawia, na jakie treści trafia i co dzieje się w jego głowie. (...) Być może nie mam takiej siły przebicia jak Martyna. Ok. Być może nie potrafiłam otworzyć panu oczu. Ok. Być może miał pan wtedy inne sprawy na głowie, nie miał dzieci albo po prostu uważał, że problem pana nie dotyczy. Ok. Ale, panie Robercie, to nie są nowe rzeczy! I właśnie to mnie zagotowało" – wyjaśniła swój wybuch.

Dorota Zawadzka smuci się poziomem dyskusji w Polsce

Dorota Zawadzka następnie zasmuciła się przez fakt, że rozmowy na ważne społecznie tematy często trzeba zaczynać od nowa, bo nie do wszystkich dociera przekaz. Dodała:

Mam już czasami zwyczajnie dość tego, że za każdym razem musimy zaczynać od początku. Że ktoś nagle odkrywa Amerykę, choć inni od lat próbują mu ją pokazać. Że nagle – co jakiś czas – temat staje się ważny, poruszający i wart uwagi. A przecież mówili o tym również Marek Michalak, profesor Ewa Jarosz, Ola Piotrowska i wielu innych ludzi, którzy od lat zajmują się prawami dzieci, ich bezpieczeństwem i dobrostanem.

"Skoro tak chętnie rozliczamy polityków, posłów i innych ludzi z tego, co robią albo czego nie robią dla młodego pokolenia, to może czas, żeby dziennikarze również przyjrzeli się sobie? Jak pokazujecie dzieciom świat? Jakich tematów nie podejmujecie, choć powinniście? Jakimi nagłówkami przyciągacie uwagę? (...) Nie wystarczy zaprosić do studia Martynę Wojciechowską, pokiwać głową, wzruszyć się jej słowami i powiedzieć, że teraz już rozumiemy. Trzeba jeszcze zadać sobie pytanie: co my sami robimy, żeby ten świat był dla dzieci lepszy? (...) Gdybym to ja siedziała dzisiaj w tym studiu, to pewnie nie wytrzymałabym i zapytałabym pana Roberta: gdzie pan był kilkanaście lat temu, kiedy ja o tym mówiłam? Ale może właśnie na tym polega sens naszej pracy. Że mówimy, nawet jeśli nie wszyscy słuchają. Że wracamy do tematów, nawet jeśli nie od razu przebijają się do świadomości społecznej. Że czasami ktoś musi powiedzieć to samo po raz setny, żeby ktoś inny usłyszał to po raz pierwszy. Tylko szkoda, że tak często musimy zaczynać od nowa. I szkoda że nie słucha dziennikarz" – podsumowała.

Martyna Wojciechowska zwróciła się do polskich nastolatków

Martyna Wojciechowska podczas sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży mówiła o realiach wielu polskich nastolatków. "Każdy z nas jest wystarczający. Bądźcie dla siebie dobrzy. Pozwólcie sobie i innym na błędy. Przesuwajcie swój horyzont, bo możecie więcej, niż myślicie. (...) Nie musicie radzić sobie ze wszystkim sami. Kiedy zaczynaliśmy projekt »Młode głowy«, przeprowadziliśmy badania wśród młodych ludzi. W ich wynikach szczególnie poruszyły nas trzy rzeczy: brak poczucia sprawczości, niska samoocena i osamotnienie. Bądźcie uważni na siebie i bądźcie uważni na innych" – zaapelowała.

Dorota Zawadzka, znana szerzej jako „Superniania”
Dorota Zawadzka skrytykowała Roberta Kantereita po wywiadzie z Martyną Wojciechowską © KAPIF
Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!