Okazuje się, że królowa dopiero 9 lipca wraca z hrabstwa Norfolk, ze swojej posiadłości Sandringham. Nawał obowiązków związanych ze zbliżającą się uroczystością RAF, która odbędzie się we wtorek i piątkową wizytą Donalda Trumpa w zamku Windsor sprawił, że królowa nie zdoła się rozdwoić i pojawić na wszystkich spotkaniach. Książę Filip z kolei wycofał się z królewskich obowiązków i spędza swój czas na emeryturze poza Londynem.
Nie da się ukryć, że przeciążanie sędziwej królowej również nie wchodzi w grę. 28 czerwca przegapiła mszę w St Paul's Cathedral, ponieważ nie czuła się zbyt dobrze. Kilka dni później pojawiła się w Edynburgu, ale jej doradcy obawiają się, że nadmiar pracy może źle odbić się na zdrowiu 92-letniej monarchini. Nic więc dziwnego, że wystawanie w chłodnym kościele nie znajduje się na liście priorytetów. Nawet jeśli chodzi o jej prawnuka.
Myślicie, że to dobra decyzja?