Znana influencerka powitała na świecie dziecko. Bez lukru opisała poród

We wrześniu Paulina Błędowska po raz pierwszy została mamą, witając na świecie upragnionego syna. Wówczas pod jej postem zaroiło się od gratulacji od czołowych postaci polskiego internetu – m.in. Sylwii Przybysz, Jana Dąbrowskiego czy Glam Pauli. Teraz popularna influencerka opublikowała w sieci poruszający film, w którym opowiedziała o porodzie.

Paulina Błędowska-StajerPaulina Błędowska-Stajer
Źródło zdjęć: © Instagram@omatkoicorko, Youtube@OMatkoiCórko
Mia Sowa

W najnowszym materiale gwiazda sieci cofnęła się do nocy, w której rozpoczęła się akcja porodowa. – Chyba rodzimy. Od jakiegoś czasu mierzę skurcze, mam w ogóle nieprzespaną nockę. Wczoraj przed spaniem odpadł mi częściowo czop śluzowy i przez większość nocy nie spałam, bo łapały mnie skurcze. Tylko wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to są skurcze. Myślałam, że po prostu dziecko daje mi w kość. Zaczęły się robić regularne i aplikacja napisała mi, że to już czas, żeby jechać na porodówkę – relacjonowała na gorąco.


WIDEO
Dominika Serowska i Marcin Hakiel o Chajzerach. "My szybko zaszliśmy w ciążę, oni szybko się hajtneli"

Influencerka Paulina Błędowska wspomina chwile na sali porodowej

Po dotarciu do szpitala influencerka trafiła pod opiekę personelu, który chwalił jej postępy, jednak ból stawał się nie do zniesienia. Próbowała różnych pozycji. – Te skurcze zaczynały być już po prostu nie do zniesienia. Ja już byłam po prostu wykończona, zmęczona i mimo tego, że byłam w tej wannie, to nie dawało mi to żadnej ulgi. Po jakimś czasie postanowiliśmy z tej wanny wyjść – wyznała.

W tamtym momencie przy piątym, szóstym centymetrze stwierdziłam, że ja po prostu chyba chcę cesarkę. I tak jak są te TikToki: "co powiedziałam na porodówce", najczęściej jest: "ja już nie dam rady, dajcie mi cesarkę, ja chcę znieczulenia". To są wszystkie słowa, które ja również wypowiedziałam – wyznała szczerze.

Maluch pojawił się na świecie w nietypowy sposób – z rączkami ułożonymi przy buzi, dokładnie tak, jak układał się na badaniach USG. Z tego powodu nie udało się ochronić krocza. – Niestety byłam do szycia i do tej pory mam szwy – przyznała.

Paulina Błędowska i jej mąż podsumowują poród

Mimo trudów i zmęczenia młoda mama nie kryje spełnienia.

O tym bólu porodowym się zapomina. (...) Czuję się tak bardzo spełniona i tak bardzo kocham tego małego człowieka, że mogłabym przeżyć poród jeszcze raz.

– Myślę, że te słowa, które wypowiedziałam na końcu, czyli to, że mogłabym rodzić jeszcze raz, są dosyć kluczowe w całej tej historii. Bo tutaj trochę na początku ponarzekałam: bolało, było nieprzyjemnie, trwało to ileś tam godzin, chciałam znieczulenie, już nie dawałam rady i tak dalej... Ale na końcu najważniejsze jest to, że mimo tego wszystkiego mogłabym się podjąć tego jeszcze raz. Więc myślę, że to są właśnie takie słowa otuchy dla dziewczyn, przed którymi ten poród jest – dodała później.

Głos w materiale zabrał również jej mąż Kevin, który towarzyszył jej na sali i przecinał pępowinę.

Podziwiam każdą kobietę, która rodzi, bo wysiłek, jaki widziałem na porodówce, i to, jak Paula walczyła i dała radę – jestem po prostu w szoku. Podziwiam za to, co robicie, jak bardzo musicie się poświęcić i jaki to musi być ból. Czapki z głów.
Paulina Błędowska, znana z kanału "OMatkoiCórko!!!" powitała dziecko
Paulina Błędowska, znana z kanału "OMatkoiCórko!!!" powitała dziecko © Instagram@paulina.bledowska
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE