Justyna Kowalczyk - informacje, newsy

Justyna Kowalczyk zasłabła na zawodach Tour de Ski. Mistrzyni została przewieziona do szpitala

Jej organizm nie wytrzymał...Justyna Kowalczyk opadła z sił na ostatnim etapie Tour de Ski. To podbieg określany jako "mordercza góra". Naraciarka na 9 kilometrze zemdlała i została przewieziona do szpitala, zajmując tym samym 9 miejsce.
Justyna zemdlała i została odwieziona do szpitala. To wszystko co w tej chwili wiem - taką informację przekazał mediom Rafał Węgrzyn, asystent osobistego trenera Kowalczyk
Justyna Kowalczyk już na samym początku trasy miała problemy. Być może to przemęczenie, po ostatnim maratonie na 10 km, w którym to ledwo dotarła do mety. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata nasza mistrzni zajmuje teraz 8 miejsce. Najbliższe pucharowe zawody odbędą się w sobotę. Mamy nadzieję, że do tego czasu Justyna wróci do pełni sił.  
Fotografia: ONS

Szokujące wyznanie Kowalczyk: Poroniłam! Mam depresję

Wczoraj show-biznesem wstrząsnął wywiad Justyny Kowalczyk dla "Gazety Wyborczej". Olimpijska medalistka opowiedziała w poruszającej rozmowie o szokujących faktach ze swojego życia. Co ciekawe, zanim doszło do trudnej rozmowy, Justyna udzielała wywiadów kolorowym magazynom, którym opowiadała o sielance w życiu i różowych chwilach poza godzinami pracy.   Zaczęło się od informacji o stanie depresyjnym. Kowalczyk powiedziała, że jej depresja jest zdiagnozowana i leczy się u specjalistów:
Od ponad roku mam zdiagnozowane stany depresyjne. To jest mój bieg o życie – mówi w Gazecie Wyborczej. Do sierpnia miałam sobie dać szansę, żeby się odnaleźć. Może wyleczyć. Może poczuć radość. Nie mówię o radości z biegów narciarskich. Tylko radości z tego, że jestem. Chciałam pożyć, znaleźć jakiś bodziec, który mnie odciągnie od tego wszystkiego, co czarne. Ale nie udało się. Więc skoro wszystko inne mi się w życiu sypie, to skupię się na sporcie.
  Z kolei z dzisiejszej części wywiadu dowiadujemy się o ciąży sportsmenki. Justyna szczerze przyznała, że poroniła przed Olimpiadą w Soczi:
Tak, byłam w ciąży, poroniłam rok temu w maju, na obozie treningowym. Na samym początku obozu - ujawnia w wywiadzie. Właśnie wtedy, gdy się szykowałam do wyprostowania swoich ścieżek. Wiadomo, że gdybym donosiła tę ciążę, dość zaawansowaną, nie wystartowałabym w Soczi. Miałam już w planie inne życie, przynajmniej na najbliższy rok.To były przerażające i traumatyczne dni. Tak to się wszystko poplątało, że zostałam z tym sama. Nie mówiłam nic ani trenerowi, ani rodzicom, żeby ich nie martwić. Nie chciałam tego robić rodzicom. (...) Wiele osób, również będących blisko mnie, dowiedziało się o wszystkim niedługo przed wpisem na Facebooku. Wszystko od A do Z wiedziały tylko trzy osoby. A i tak ze sporym opóźnieniem. Dwie z nich nie mogły uwierzyć, że to wszystko prawda. Bo gdy patrzyły na mnie np. w telewizji, widziały inną Justynę. Robiłam swoje. Byłam wrakiem, to wtedy chciałam rzucić narty, ale uznałam, że muszę to wszystko wypłakać i dopiero potem podjąć decyzję.- Bywasz teraz choć od czasu do czasu szczęśliwa? - pyta dziennikarz.- Nie.
  Trudna rozmowa jest elementem terapii. Trzymamy kciuki za Justynę i cieszymy się, że w Polsce są jeszcze osoby, którym bardziej od rozgłosu zależy na pomocy innym przy okazji poszukiwania odpowiedni na pytania dotyczące samych siebie. Brawo!  

(SP)OLY-RUSSIA-SOCHI-CROSS COUNTRY-LADIES' 10KM CLASSIC

×