Do filmu ważyłam 50-52 kilo. Teraz ważę o wiele więcej. Mój trener i reżyser, Patryk Vega dopilnowali tego żebym trenowała codziennie, żebym jadła to czego nie lubię: ryż i kurczak albo ryby i jajka. Na co dzień nie stosuję żadnych diet, nie lubięsię ograniczać się. Ale tam to była podstawa, żeby te mięśnie wyszły na zewnątrz. Musiałam bardzo rygorystycznie trzymać dietę, żeby organizm się przyzwyczaił – powiedziała Olga Bołądź w Pytaniu na śniadanie.