Szukaj

Piękna żona Marcina Prokopa w pierwszym wywiadzie. Opowiedziała o zmianach w życiu i córce. Jak wygląda i co robi?

Maria Prokop

Maria Prokop

Marcin Prokop bardzo rzadko dzieli się swoim prywatnym życiem. Nie pokazuje żony ani córki. Kim jest i jak wygląda Maria Prokop – żona gwiazdora TVN? Właśnie udzieliła pierwszego wywiadu. Zobaczcie, co powiedziała o zmianach w życiu i córce Zosi.

Marcin Prokop od 10 lat jest szczęśliwym mężem Marii, pięknej kobiety, z burzą loków, która prawie 18 lat temu skradła serce dziennikarza TVN-u.

Obecnie Maria Prokop zajmuje się jogą i jest instruktorką w jednej z warszawskich szkół. Żona Marcina Prokopa jest od niego dwa lata młodsza, urodziła się 16 kwietnia 1979 r., więc w tym roku skończy 42 lata.

Maria i Marcin poznali się niespodziewanie na jednej z imprez. Był rok 2003. Maria Prażuch przyjechała do Polski z USA, gdzie wyemigrowali jej rodzice. Rodzice zostali w Chicago, a jej w Polsce tak się spodobało, że postanowiła zostać w Warszawie na dłużej. Według przyjaciół charakteryzowała ją duża spontaniczność i zamiłowanie do szalonych pomysłów. Podobno podczas przyjęcia wymyśliła, że pozna się z Prokopem i rozkocha go w sobie. Plan się powiódł, a trzy lata później parze urodziła się Zofia, która ma już 15 lat.

Pobrali się w 2011 roku w tajemnicy, podczas kameralnej ceremonii. Uroczystość odbyła się prawdopodobnie w trakcie wakacji w Portugalii. Od tamtej pory małżeństwo rzadko widywane jest razem podczas publicznych wyjść.

Maria przez wiele lat pracowała w korporacjach. 6 lat temu zaczęła praktykować jogę, a od 4 lat skupia się na jodze zawodowo. Zajmuje się także managementem. Między innymi dbała o karierę Anny Markowskiej z Top Model. Modelka mówi o niej w samych superlatywach.

Marysia to kochana ciepła osoba. (…) Absolutnie nie chciałam wyjadacza show-biznesu. Jest moją bratnią duszą, więc się świetnie dogadujemy – wyznała w wywiadzie dla Jastrząb Post.

Jak to się stało, że z wysokiego stanowiska w firmie zajmującej się nieruchomościami komercyjnymi wylądowała na macie? O tym opowiedziała Beacie Sadowskiej w wywiadzie dla portalu mentalist.pl.

Żona Marcina Prokopa: pierwszy wywiad Marii Prokop

Maria Prokop zdradziła, że była mocno wkręcona w świat korporacyjny. To, w jakim miejscu znajduje się dzisiaj, to droga, którą przeszła, i która niekoniecznie była prosta. Podkreśliła też, że duży wpływ na to miało to, że wychowywała się w Stanach Zjednoczonych. Lata spędzone za oceanem zaowocowały tym, że delikatnie słychać u niej amerykański akcent i naturalnie wtrąca angielskie słowa i określenia.

Całe nasze życie i cała nasza droga prowadzą nas do miejsca, w którym jesteśmy i nie zamieniłabym tego doświadczenia, ani w pracy, nieruchomości komercyjne, centra handlowe. Zajmowałam się też biurowcami. Nie wyobrażam sobie bardziej męskiej branży, wiesz, te nieruchomości komercyjne są tak okupowanym silnie miejscem energią yang, że nawet kobiety tam zapominają, że są kobietami. Tam na miękkość i lekkość nie ma żadnej przestrzeni. I tak jak z bieganiem, że od razu na 200%, bo to jest moja natura, bo to jest w moim DNA, żeby robić na 200%, ale jeszcze do tego jest to amerykańskie wychowanie, które jeszcze bardziej tak na konkurencję i na ambicję mnie nakierowało i nacechowało właśnie czymś takim (…).

Bardzo długo była związana z korporacjami, co przypłaciła ogromnym stresem. Bieganie stało się dla niej odskocznią.

Siedziałam 15 lat w tej branży. Ja przez chwilę się nie zastanawiałam, czy ja tam jestem szczęśliwa, ja po prostu robiłam tę robotę. Wiadomo, pracowałam w marketingu, więc coś tam zahaczało o jakąś kreatywność, nie było to siedzenie po prostu w tabelce (…), gdzieś tam miałam kreatywny wentyl w tej pracy. To mnie trzymało przy życiu. Ja naprawdę nie byłam świadoma, dokąd to moje życie będzie prowadziło. I tak było z bieganiem, Ja to nazywam, że było to wdeptywanie stresu w beton. To nie było mądre i świadome bieganie z oddechem (…) Na nieszczęście nie w lesie, a na betonie, co oddziaływało fatalnie na mój kręgosłup, co do dziś czuję. (…) Biegałam jak korpoludek wypuszczony na trening po robocie (…)

Cała ta sytuacja o mało nie doprowadziła do tragedii. Maria Prokop wyznała też, że pomieszały jej się priorytety.

I to bieganie skończyło się taką kompletną awarią, bo wylądowałam w szpitalu. Biegłam półmaraton na Malcie i się tak odwodniłam, to była duża akumulacja wielu zjawisk, głównie stres w pracy, myślałam, że jestem przygotowana (…) Ja nie pamiętam niczego od 11 do 20 km (…) Biegłam jakimś szalonym tempem. Teraz to wiem, ale wtedy nie było takiego myślenia, było, że robimy na 300%. Biegłam nieprzytomna, padłam na 800 m przed metą i wylądowałam w szpitalu (..) To spowodowało we mnie ogromną zmianę, ale nie od razu. Jak ja już byłam pomiędzy tym światem a tamtym, oni mnie tam reanimowali w karetce, to ja nie myślałam o mężu, dziecku, rodzicach, tylko o pracy, że nie przekazałam budżetu, bo nie przekazałam budżetu i oni nie będą wiedzieli czegoś ważnego. W jakim ja byłam tunelu, gdzie były moje priorytety?! Crazy. To się skończyło nerwicą napadowo-lękową. To trwało 3 lata. Wiem, że bez tej jogi, bez tej ścieżki duchowej, na którą trafiłam tuż po tym wydarzeniu, to bym się jeszcze długo leczyła.

Dopiero po dłuższym czasie udało jej się oderwać od życia w korporacji.

Mimo że ja nie pracuję już 4 lata w tej branży, to mimo tego ja byłam cały czas przywiązana do tego. A tutaj jakieś spotkanie, a tu jakaś propozycja, którą rozważałam, dopiero niedawno powiedziałam NO. Dziękuje za branżę komercyjną i wszystko, co się z tym wiąże. I nagle cały świat się otworzył.

Czy joga była jej miłością od pierwszego kontaktu? Okazuje się, że najpierw Maria zajmowała się baletem, w Stanach występowała i marzyła o Broadwayu. Potem ćwiczenia fizyczne, które preferowała, były takie, żeby się mocno zmęczyć. Wreszcie trafiła na właściwą nauczycielkę jogi:

Na początku traktowałam jogę jako takie ćwiczenia, żeby się porozciągać. (…) Potem trafiłam na swoją Elizę, więc to była miłość od pierwszego wejrzenia.

Kiedy trafiła na zajęcia do Elizy, wtedy odkryła, że joga to jest jej droga.

Szukajcie swojego nauczyciela, bo on gdzieś tam jest.

Podkreśliła także, że jest cała rzesza młodych, świetnych nauczycieli i wspomniała o córce.

Ja widzę teraz, że moja Zosia też taka trochę jest, że mama ją zmusza do robienia psa z głową w dół. To ja czuję, że to się tam już gdzieś zagnieździło w niej, w jej DNA. Jakie to przepiękne jest być z jogą od takiego młodego wieku. Ja na jogę w wieku 34-35 lat.

Dziś Zosia nawet czasem sama przychodzi do mamy i prosi o wspólne ćwiczenia. Maria wyraziła nadzieję, że joga kiedyś trafi do szkół. Podkreśliła też wagę oddechu w życiu. Kiedy Beata Sadowska poprosiła ją o określenie, kiedy dotarła do niej, że oddech to życie powiedziała:

Doszło to do mnie podczas pierwszego ataku paniki. I nagle zrozumiałam co to jest go nie mieć. (….) Wtedy zrozumiałam, że trzeba coś z tym zrobić.

Wyznała potem, że miała ciężki okres walki z nerwicą. Okazało się, że wsłuchanie się w siebie kończyło się kolejnymi atakami. Dopiero po wielu doświadczeniach odkryła, jak należy oddychać prawidłowo. Morsowanie, nurkowanie bez maski – wszystko to jest dobrą drogą prawidłowego oddechu. Kiedy doszła do tego, że chce się dzielić swoimi doświadczeniami i przekazywać to innym? Doszła do tego podczas lekcji jogi. Dzięki zaufaniu nauczycielki, Elizy, odkryła, że to jej droga.

Przychodzi taki moment, że musisz podzielić się tą praktyką, że czujesz, że aż się zsikasz, jak się tym nie podzielisz, czujesz taki moment, że chcesz pomóc. Pierwszy sygnał, że chcesz uczyć, to wtedy, kiedy inaczej patrzeć na ludzi na ulicy. (…) Zaczynasz analizować ciało, żeby pomóc temu człowieczkowi. (…) Poczułam, że chce to robić. Przychodzi taki moment, że wiesz, że chcesz i możesz to robić.

Okazuje się, że Maria boryka się z dyskopatią. Powiedziała, że schorzenie nauczyło ją pokory oraz tego, że w jej ciele także są ograniczenia. Dzięki temu bardziej rozumie starsze osoby i świetnie wie, jak pomóc praktykować jogę komuś, kto ma 60 czy 70 lat. Uświadamia także, że oddech jest bardzo ważny, mimo że to nasza fizjologia, to większość z nas nie robi tego dobrze. Ona tłumaczy to na swoich zajęciach i dzięki niej wielu ludzi odkryło, jak ważny jest prawidłowe oddychanie.

Na koniec, odpowiadając na pytanie Sadowskiej, wyznała, że ma cudowne życie. Docenia także, że ma wrażliwą, delikatną i mądrą córkę. Świetnie swoją żonę podsumował Marcin Prokop.

Moja połówka jest moja właśnie dlatego, że jest inna niż reszta połówek.

Najnowsze zdjęcia Marii Prokop w naszej galerii.


Maria Prokop

Maria Prokop

Maria Prokop

Maria Prokop

Maria Prokop

Maria Prokop

Dodaj komentarz

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×