Szukaj

Tego nikt nie wiedział! Violetta Villas pobiła Zofię Czerwińską po wspólnym spektaklu w USA! “Dostałam w mordę od Villas”!

Violetta Villas Zofia Czerwińska

Violetta Villas pobiła Zofię Czerwińską po koncercie w USA

Po śmierci Zofii Czerwińskiej media przypominają wiele wspomnień z życia aktorki. Jednym z nich jest historia zza oceanu, podczas której Zofia Czerwińska dostała w twarz od Violetty Villas.

Zofia Czerwińska po ciężkiej chorobie zmarła 13 marca. Jej śmierć wywołała ogromny smutek wśród całego środowiska artystycznego, które licznie towarzyszyło swojej przyjaciółce w jej ostatniej drodze. Pogrzeb jednej z najpopularniejszych i zdecydowanie najbardziej bezpośrednich i kolorowych polskich aktorek odbył się 20 marca, zgodnie z jej życzeniem była różowa urna jak również zabrzmiała ulubiona piosenka aktorki – My way, którą nad grobem artystki wykonał Stachursky.

Oprócz brawurowego występu Stachurskyego, uroczystości żałobne miały także wzniosłą oprawę muzyczną. Na mszy utwory liturgiczne zaśpiewał bowiem światowej sławy polski baryton – Marcin Bronikowski. Śpiewak przyjaźnił się z Czerwińską od wielu lat, poznał ją, gdy był jeszcze dzieckiem. Po pogrzebie kolorowej gwiazdy polskiego kina, wielu jej fanów sięga po archiwalne zabawne wywiady, których Czerwińska udzieliła całe mnóstwo. Ciekawostką jest jednak mało znana historia związana z Violettą Villas, z która Czerwińska występowała wspólnie w USA.

To było podczas tournée w Stanach, 1986 rok. Polecieliśmy małą ekipą – oprócz mnie i Villas jeszcze tylko Czesio Majewski i cztery inne aktorki-tancerki. Koleżanka Villas opiła się czegoś już w samolocie i na miejscu zaraz stwierdziła, że nie może wystąpić, bo ma chrypkę. Rzeczywiście miała. Organizator spanikował, ale zaproponowaliśmy, że bez głównej gwiazdy też damy radę zrobić koncert. Wyszłam do ludzi, wytłumaczyłam, że Violetta Villas jest chora, każdy może dostać zwrot za bilet, ale my mamy gotowy show zastępczy. Nikt nie wyszedł. Występ bardzo się podobał i następnego dnia w polonijnej prasie dostaliśmy świetne recenzje.

Villas się tak wściekła, że natychmiast zmieniła zdanie: będzie występować mimo choroby! Tylko że ma być „preambuła”, wymyśliła, że zapowiadając ją, mam zbudować odpowiednie napięcie. Mianowicie powiedzieć, że gwiazda jest niestety niedysponowana, ale aby nie zawieść państwa oczekiwań – tu miał mi się łamać głos – jednak zaśpiewa. Specjalnie dla cudownej polonijnej publiczności – tu już miałam łkać. Na to, pośród burzy braw, wychodziła Villas. I tak robiliśmy. Łkałam, ona wychodziła, publiczność wiwatowała. Jeden wieczór, drugi, trzeci, czwarty… Zaczęło mi się nudzić i przy piątym czy szóstym razie już się tak nie przykładałam do tego budowania napięcia. Schodzę ze sceny, mijam ją za kulisami, a ona do mnie nagle, że zbyt sztucznie łkałam i że to jest skandal – i normalnie mi przylała! Dostałam w mordę. Gdyby to było gdzieś w Polsce, to zawinęłabym ogon i tyle by mnie widziała, ale w środku Stanów? Po jakimś czasie przeprosiła, ale fakt miał miejsce.

Jak się domyślacie, nie mam o niej dobrego zdania, choć nieboszczka. Jak podpisywała umowę z Syreną, to chciała zastrzec, że nie może grać w niedzielę. Bo taka religijna! Rozumiecie to? Nie grać w niedzielę! (śmiech). Śpiewała pięknie, ludzie ją uwielbiali, pomimo dziwactw. Zawsze się spóźniała na występ, na przykład 40 minut, a widownia grzecznie czekała – zdradziła Zofia Czerwińska w wywiadzie dla Repliki.

Wiedzieliście, że gwiazdy się znały?

 

Zofia Czerwińska przed samą śmiercią zmieniła testament! Wprowadziła istotne zmiany!

Na pogrzebie Zofii Czerwińskiej zaśpiewa wielka gwiazda. W ten sposób spełni ostatnią wolę aktorki

Gwiazdy i przyjaciele pożegnali Zofię Czerwińską. Podczas pogrzebu spełniono ostatnią wolę aktorki


Który hit Violetty Villas jest Twoim ulubionym?

×