Covid zabrał Damięckiemu bliską osobę. Ostatnie spotkanie aktor przypłacił zdrowiem. Jego wyznanie łamie serce

Mateusz Damięcki

Mateusz Damięcki

Mateusz Damięcki na kilka dni przed pierwszą rocznicą śmierci jego dziadka, Edwarda Stankiewicza, wspomina walkę z koronawirusem. Nie obyło się bez chwil zwątpienia.

Mateusz Damięcki jest aktorem, który od wielu lat związany jest ze światem filmu. Już jako dziecko z uwagą przyglądał się poczynaniom ojca, którego widzowie mogą kojarzyć z popularnych polskich produkcji. Jako młody chłopak postanowił podążać jego śladem i w krótkim czasie zrobił furorę na castingach. Gdy miał zaledwie 11 lat wziął udział w widowisku muzycznym Leona Schillera pt. Pastorałka. Rok później występował już w serialu Wow Jerzego Łukaszewicza. Z biegiem czasu zyskał spore grono fanów, którzy z uwagą śledzą każdy jego krok. Ostatnio mieli oni okazję poznać go z zupełnie innej strony w produkcji Furioza.

30-latek od kilku lat wiedzie szczęśliwe życie u boku swojej żony, Pauliny Andrzejewskiej. W 2018 roku powitali na świecie synka, Franciszka, który jest ich oczkiem w głowie. Kilka miesięcy temu ich rodzina ponownie się powiększyła.

Damięcki chętnie udziela się w mediach społecznościowych. Kilka dni temu udostępnił na Instagramie bardzo szczery wpis, w którym zdradził, że podejrzewał u siebie zmiany w miejscach intymnych. Podzielił się z fanami swoją historią oraz zachęcił mężczyzn do regularnych badań.

Wyczułem coś na jądrze. Musiałem podnieść nogi do góry, bo bym zemdlał. Moja Paulinka @pmandrzejewska zdziwiła się i zaniepokoiła, ale ja szybko wyjąłem ręce skądinąd i naściemniałem Jej, że to pewnie przez to, że słabo spałem, za mało zjadłam, jestem zmęczony… Czy tak właśnie skończy się moje życie? – zaczął.

Mateusz Damięcki o dziadku i walce z koronawirusem

W ostatnim roku aktor miał jednak więcej zmartwień i nie raz zastanawiał się nad tym, czy lada chwila przyjdzie mu pożegnać się ze światem. Niespełna rok temu jego dziadek, Edward Stankiewicz, zachorował na koronawirusa. Niestety choroba rozwijała się na tyle szybko, że wymagał hospitalizacji. Mimo starań lekarzy zmarł.

Mateusz w rozmowie z Twoim Stylem wrócił wspomnieniami do tamtych wydarzeń. Zdradził, że senior z niecierpliwością czekał na premierę Furiozy. Aktor chętnie odwiedzał go w szpitalu, jednak po jednej z takich wizyt zaraził się od niego koronawirusem.

Dziadek Edward bardzo czekał na „Furiozę”. Zmarł z powodu covidu. Odwiedzając go w szpitalu, sam się zaraziłem. To był przedziwny czas, pierwszy raz wszyscy na świecie byliśmy równi: na kogo wypadnie, na tego – bęc.

Choroba dała się aktorowi mocno we znaki. Jak przyznał, był taki moment, w którym zastanawiał się, czy doczeka następnego dnia.

uż chory, w gorączce, któregoś dnia zanotowałem: „Ja czy nie ja? Dobra, idę spać. Tylko czy się obudzę?”. Tak mi mignęło. Doświadczenie bliskości śmierci nieporównywalne jest z niczym innym […] Gdy dziadek zmarł, napisałem wiersz, który kończy się tak: „W odmętach marzeń trudno się zadławić. Pionowo, w wielki błękit z trytonami. I tylko przyśnij mi się czasem, żeby zdradzić. Czy fajnie ci oddycha się skrzelami”. Dziadek całe życie nurkował – wyznał Twojemu Stylowi.

Okazuje się, że pan Edward zaraził go swoją pasją. Kilka lat temu podarował mu nawet swój skafander do nurkowania, który uszyto dla niego na Malcie. Aktor postanowił wykorzystać ten podarek podczas przygotowań do Furiozy.

[…] Lata temu dziadek podarował mi skafander z neoprenu, który uszyto mu na miarę na Malcie w latach 70. Nie mogłem sobie wyobrazić, jak mężczyzna o jego potężnych gabarytach mógł zmieścić się w piankę dla szczupaka?! Ale w młodości dziadek był smukły. Ja ważyłem 80 kilogramów i się zmieściłem! Przed śmiercią dziadka Edwarda, przygotowując się do „Furiozy”, zszedłem do 72 kilogramów. I na basenie, gdzie zdawałem ostatni egzamin z nurkowania przed wypłynięciem na naturalne wody, włożyłem w końcu ten pięćdziesięcioletni dziadkowy neopren i zanurkowałem. To było magiczne – powiedział.

Śmierć mężczyzny była dla całej rodziny wielką tragedią, jednak Mateusz szybko uporał się z tęsknotą za nim.

Na szczęście dziadek zdążył jeszcze o tym usłyszeć. – Później pojechałem do Egiptu, kolega zrobił mi zdjęcia w głębinach, pokazałem je dziadkowi. Czym jest spokój pod wodą, wie tylko ten, kto nurkował. Łatwiej mi pogodzić się z jego odejściem, gdy wyobrażam sobie, że on jest tam gdzieś zawieszony w bezczasie i przestrzeni – wyznał Twojemu Stylowi.

Jesteśmy przekonani, że Edward Stankiewicz przygląda się z góry poczynaniom wnuka i jest z niego bardzo dumny.


Mateusz Damięcki, Maciej Damięcki

Mateusz Damięcki, Maciej Damięcki

Mateusz Damięcki, Paulina Andrzejewska - premiera filmu „Furioza”

Mateusz Damięcki, Paulina Andrzejewska - premiera filmu „Furioza”

Mateusz Damięcki - gwiazdy Dzień Dobry TVN

Mateusz Damięcki - gwiazdy Dzień Dobry TVN

Komentarze

  • Gość pisze:

    Polacy nawet maseczek nie noszą. Codziennie w miejscach publicznych mijam ludzi bez masek.

  • Gość pisze:

    Niestety Polacy po ponad roku walki z Covid niczego się nie nauczyli. Nawet nie nauczyli się jak założyć maseczki, mimo że producenci umieszczają na opakowaniach instrukcję obrazkową.

  • Gość pisze:

    Taki live na wojnie i w źyciu nie ma przypadków szwagier ale to juź inna bajka to jak kontrakt dziadka grosickiego dubaj piekne miasto ha ha smutna historia farbowanych lisów bruksela deweloperka i szkółka piłkarka rzeczywiśćie lepiej zostać w tym śmierdź..cym rybą kraju źnanym kimś z niczego oprócz pani kamili tancerki disco polo albo innych wasal shołów ha ha i to tyle

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×