Kinga Rusin rozpoczęła protest w Australii! Po tym, co zobaczyła, nie potrafi milczeć. „Nie wytrzymałam”. To zdjęcia dla fanów o mocnych nerwach

Kinga Rusin

Kinga Rusin

Kinga Rusin od kilku tygodni przebywa w Australii. Tam doświadcza różnych przygód, ale jedna z atrakcji dla turystów sprawiła, że rozpoczęła protest. Pokazała zdjęcia wykrytych nieprawidłowości. 

Kinga Rusin dwa lata temu zdecydowała się porzucić pracę przed kamerami. Dziennikarka od samego początku była związana z Dzień Dobry TVN. W social mediach zdecydowała się przekazać fanom decyzje o tym, że rezygnuje z posady prowadzącej poranny program i ma zamiar zająć się czymś zupełnie innym.

Od 14 lat ma własną markę kosmetyczną i to na tym biznesie teraz się skupia. Taka praca pozwoliła jej na to, aby biznesem zarządzać zdalnie. Dzięki temu od ponad dwóch lat razem ze swoim ukochanym Markiem Kujawą podróżuje po świecie.

Para ciągle żyje na walizkach i zwiedzili już w duecie pory kawałek globu. Kilka pierwszych miesięcy mieszkali na Malediwach. Następnie odwiedzili Afrykę i kilka krajów Europy. Zakochani obecnie przebywają w Australii, gdzie nie brakuje im ekstremalnych przygód. Jedną z nich był lot helikopterem:

Australia. Ekstremalny, godzinny lot helikopterem Bell, z otwartymi drzwiami (!), nad parkiem narodowym Nitmiluk. Bell należał wcześniej do… japońskiej policji. Nasz pilot, Dylan, był wyraźnie z tego dumny. Zaproponował nam lot z otwartymi drzwiami (na co przystaliśmy nie zdając sobie sprawy z ryzyka) i w czasie lotu zademonstrował nam nawet kilka „akrobatycznych” możliwości – pisała w social mediach.

Kinga Rusin protestuje w Australii. Co jej się nie spodobało?

Kinga z dużym zaangażowaniem prowadzi swój profil w social mediach, a na prośby fanów skrupulatnie zdaje relacje ze wszystkich podróży i doświadczeń. Zdecydowanie nie są to jedynie przyjemne momenty. Opowiadała już o kłótni z kłusownikami na lotnisku w Afryce, a teraz jest oburzona tym, jak traktowane są zwierzęta w Australii.

Po tym, jak zobaczyła, w jaki sposób przetrzymane są misie koala nie wytrzymała i napisała list protestacyjny do lokalnych władz o interwencję w tej sprawie.

No i znów nie wytrzymałam! Napisałam list protestacyjny do władz stanowych w Queensland! Musiałam zaprotestować przeciwko trzymaniu w tragicznych warunkach koali w prywatnym pseudo zoo na jednej z wysp, które tam odwiedzaliśmy!

Następnie opisała, jak wyglądały wybiegi w zoo na wyspie, którą odwiedzili razem z Markiem, a także, na jakie atrakcje dla turystów pozwalają opiekunowie koali.

Trzy biedne „misie” uwięzione są na maleńkich betonowych wybiegach, z jednym słupkiem do wspinania po środku i gałęziami eukaliptusa, zatkniętymi w plastikową rurę, obok. Wszystko po to, żeby turyści, za kasę, mogli tam przyjść i te biedne, zestresowane stworzenia głaskać oraz robić sobie z nimi selfie!

Kinga nie ukrywała, że jest oburzona całą sytuacją, a ona sama, aby zobaczyć misie koala w ich naturalnym środowisku, udała się na bardzo długą wyprawę. Dla turystów ma też ważną radę.

Jeżeli ktoś koniecznie chce mieć selfie z koalą, to na zdjęciu moja podpowiedź – napisała.

Gwiazda w poście dodała zdjęcie, na którym pozuje pod znakiem z misiem, a w następnych kadrach pochwaliła się ujęciami, gdzie mogła obserwować koalę w naturalnych warunkach. Widać, że Kinga nawet na drugim końcu świata nie przestaje być aktywistką i odważnie protestuje, gdy widzi zatrważające obrazy.

W galerii publikujemy zdjęcia, na których pokazała, w jakich warunkach trzymane są zwierzęta – to nie są obrazy dla miłośników zwierząt.


Kinga Rusin w Australii

Kinga Rusin w Australii

Kinga Rusin w Australii- pokazuje, jak trzymane są misie koala

Kinga Rusin w Australii- pokazuje, jak trzymane są misie koala

Kinga Rusin w Australii- pokazuje, jak trzymane są misie koala

Kinga Rusin w Australii- pokazuje, jak trzymane są misie koala

Komentarze

Najczęściej czytane dziś

Może Cię zainteresować

×