Szukaj

Monika Kuszyńska po wypadku długo walczyła o samoakceptację. Podzieliła się przykrą historią: „To mnie ukłuło”

Monika Kuszyńska o niepełnosprawności

Monika Kuszyńska o niepełnosprawności

Monika Kuszyńska 14 lat temu uległa wypadkowi, który na zawsze zmienił jej życie. Początkowo nie mogła pogodzić się ze swoim stanem. Wiele lat zajęła jej samoakceptacja. O wszystkim opowiedziała Agacie Młynarskiej. 

Monika Kuszyńska dała się poznać szerszej publiczności w 2000 roku, kiedy dołączyła do zespołu Varius Manx, z którym nagrała aż 3 płyty. Solową karierę rozpoczęła dziewięć lat później. W 2006 roku doszło do wypadku, który wywrócił życie Moniki do góry nogami, pozostawiając trwały uszczerbek na jej zdrowiu. Podczas powrotu z jednego z koncertów samochód, którym kierował lider Varius Manx, wypadł z drogi i z całej siły uderzył o drzewo. Lekarze najpierw walczyli o życie Kuszyńskiej, a później o jej powrót do sprawności.

W wyniku kraksy przerwaniu uległ rdzeń kręgowy Moniki. Rokowania lekarzy były jednoznaczne i nie pozostawiły piosenkarce żadnej nadziei. Diagnoza spadła na nią jak grom z jasnego nieba, na początku podcięła jej skrzydła. Wokalistka o samoakceptacji opowiedziała Agacie Młynarskiej podczas rozmowy na Instagramie.

Monika Kuszyńska zdradziła, jak udało się jej zaakceptować siebie po wypadku

Monika Kuszyńska udzieliła niezwykle szczerego wywiadu i wyznała, jak ciężko było jej spojrzeć w lustro tuż po wypadku. Pierwsze kilka miesięcy należało do najtrudniejszych w jej życiu.

Przez kilka miesięcy nie mogłam spojrzeć w lustro, czułam odrazę, jakby ktoś włożył mnie w inne ciało. Ale to dało mi siłę i poukładało moje wartości – powiedziała.

Opowiedziała również o bardzo przykrym zdarzeniu, które spotkało ją podczas jednego z pierwszych publicznych wyjść.

Zaczęłam dopiero co wychodzić z domu, byłam z moją siostrą i przyjaciółmi w restauracji. Byłam zahukana, bałam się, to było wielkie wyjście, czułam, że wszyscy się gapią. To był problem w mojej głowie. Pewien pan zwrócił się do mojej siostry ze współczuciem: „My też taką mamy w domu”. To mnie ukłuło – wspominała w rozmowie Kuszyńska.

Artystce wiele lat zajęło pogodzenie się zw swoim stanem zdrowia. Na początku nie dopuszczała do siebie myśli, że nigdy nie będzie chodziła. Wszystko odkładała na później i czekała aż znowu stanie na własnych nogach.

W moim przypadku jest tak, że mam przerwany rdzeń, na razie medycyna nie ma szans na to, żeby to zmienić. Do tego momentu wszystko odkładałam na później, żyłam tylko wokół tej myśli. Nawet powrót na scenę odkładałam do momentu, kiedy będę mogła na nią wejść. Zaczęłam powoli siebie akceptować. Godzić z sytuacją. Trzeba brać to, co masz i zrobić z tego jak najwięcej. Dziś wózek jest częścią mnie i już go nie zauważam – wyznała wokalistka.

Dzisiaj Monika jest szczęśliwą żoną, oraz matką, a także spełnioną artystką. Jej największą życiową motywacją jest synek Jeremi i córka Kalina, a najcenniejsze wsparcie stanowi jej mąż – Jakub Raczyński.


Monika Kuszyńska – Czarno to widzę…, premiera spektaklu

Monika Kuszyńska – Czarno to widzę…, premiera spektaklu

Monika Kuszyńska - Opole 2019

Monika Kuszyńska - Opole 2019

Monika Kuszyńska jeździ na rowerze

Monika Kuszyńska jeździ na rowerze

Dodaj komentarz

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×