Syn Małgorzaty Ostrowskiej zaczął grać w jej zespole i… zdradził rodzinne sekrety

Dominik Ostrowski oficjalnie został gitarzystą w zespole mamy. Małgorzata Ostrowska w „Pytaniu na śniadanie” zdradziła, że jej syn nie miał lekko i długo musiał pracować, żeby wyrobić sobie pozycję w grupie. Gwieździe bardzo zależało na tym, aby nikt nie mówił, że jej pociecha korzysta z przywilejów jakie daje znane nazwisko.

Dziecko bardzo długo na to pracowało. 8 lat pracował jako techniczny, nosił sprzęt, rozstawiał, w międzyczasie się szkolił. Myślę, że zasłużył po 8 latach pracy, terminowania w zawodzie, że zasłużył aby wejść na scenę – stwierdziła piosenkarka.

Małgorzata Ostrowska przyznała, że od wczesnych lat starała się zarazić Dominika pasją do muzyki. Co więcej, jak był jeszcze małym chłopcem, to niewiele różnił się od członków jej zespołu.

Pierwszą ramoneskę dostał jak jeszcze nie chodził, sama ją uszyłam – czarna skóra z ćwiekami – pochwaliła się piosenkarka.

Gwiazda przyznała, że jak każda matka miała trudne chwile. Wtedy z pomocą przychodził jej mąż, Jacek Gulczyński. To właśnie on zaopiekował się trzymiesięcznym Dominikiem, kiedy Ostrowska wyjechała w trasę koncertową po Rosji. Częsta nieobecność piosenarki nie odbiła się negatywnie na jej relacji z synem. Zawsze dawała mu wolną rękę. Dominik wspomniał, że tylko raz podjęła decyzję w jego imieniu. Miał wtedy 12 lat i ona zamiast niego wybrała kolor ścian jego pokoju. Nie chciała mu też zabraniać spróbowania używek, bo wyszła z założenia, że wtedy na pewno skusi się na zakazany owoc.

To nie jest tak, że ja mu przyniosłam marihuanę, haszysz i powiedziałam: Masz synku, zapal sobie. Tak nie było. To było tak, że ja miałam pełną świadomość, z doświadczenia, że musi być ten moment. Po drugie wiedziałam, że musi tego spróbować poza domem. Mogłam mu to przynieść i kazać spróbować tego w domu, ale po co? Nie stawiałam mu warunków, że jeżeli ci się to zdarzy, to nie wracaj do domu – powiedziała.

Dominik przyznał, że przeholować z używkami zdarzyło mu się tylko raz.

To jest kwestia zaufania rodziców do dzieci i chyba w drugą stronę. Ja nie miałem problemu, żeby przyjść i się przyznać. Nie udawałem, że nie śmierdzę piwem albo papierosami. Jakbym dostał karę, to pewnie bym się zaparł i wchodził w to głębiej – stwierdził.

Uważacie, że jest podobny do mamy?


Komentarze

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×