Anna Kalczyńska o oskarżeniach Wendzikowskiej o mobbing. Gwiazda „DDTVN” ma zupełnie inne odczucia. „Nikt z nas nie ma takiej historii”

Anna Kalczyńska

Anna Kalczyńska

Anna Kalczyńska odniosła się do mocnych oskarżeń Ani Wendzikowskiej o mobbing. Zdradziła, jak wygląda praca w śniadaniówce z jej perspektywy. Ma zupełnie inne odczucia. 

Anna Wendzikowska w sierpniu poinformowała, że odchodzi z DDTVN. Dziennikarka ze śniadaniówką była związana przez 15 lat. Przyznała, że nie przyszło jej to łatwo, ale wówczas nie zdradziła, dlaczego podjęła taką decyzję. Dopiero kilka tygodni później otworzyła się na temat tego, co działo się w pracy. W social mediach zamieściła post, w którym napisała, że była ofiarą mobbingu.

Byłam poniżana, gnębiona, codziennie drżałam o pracę. Niby „gwiazda telewizji”, a ja byłam traktowana jak dziewczynka z podstawówki, którą co chwilę bije się po łapkach za każde niedociągnięcie. Tak naprawdę byłam w swoim schemacie niewidzialności, niedocenienia i ciągłego udowadniania swojej wartości. (…) Kiedy zdjęto z anteny moje wejścia, w studio usłyszałam: „Sorry, Anka, nie oglądasz się”. Pomyślałam, cóż, trudno, chodzi o dobro programu. Ale coś mnie tknęło i sprawdziłam wyniki oglądalności z ostatnich tygodni. W momencie mojego wejścia wykres oglądalności pikował w górę. Wtedy usłyszałam: „oglądalność nie jest najważniejsza” – brzmiał fragment jej wyznania.

Mocny wpis Ani sprawił, że w sieci zawrzało, a kolejne osoby współpracujące ze stacją, zaczęły pisać o swoich doświadczeniach. Specjalistka od Hollywood udostępniła wiele wiadomości od znajomych z byłej pracy, którzy opisywali w nich własne historie związane. Teraz do całej sytuacji odniosła się Anna Kalczyńska.

Anna Kalczyńska o oskarżeniach Anny Wendzikowskiej dotyczących mobbingu

Anna Kalczyńska w 2014 roku dołączyła do obsady DDTVN. Program prowadzi z Andrzejem Sołtysikiem i jest to jedna z najbardziej doświadczonych par w śniadaniówce. Teraz postanowiła odnieść się do wyznania koleżanki z redakcji. W rozmowie z Kozaczkiem przyznała, że już od jakiegoś czasu wiedziała, że Wendzikowska mierzy się z problemami, a nawet zaoferowała jej spotkanie. Nie miała pojęcia, że chodzi o pracę.

Przed wakacjami byłam w kontakcie z Anią i wiedziałam, że są jakieś kłopoty. Chciałam nawet, żeby przyjechała do mnie z dziewczynkami, żebyśmy się spotkały. Natomiast nie wiedziałam, że one bezpośrednio dotyczą naszej pracy. Kwestia mobbingu jest jedną z najcięższych i najpoważniejszych zarzutów, jakie mogą paść w korporacji, szczególnie w takiej jak nasza, amerykańskiej. Został potraktowany priorytetowo.

Prowadząca poranny format zaskoczyła tym, że o całej sytuacji dowiedziała się dopiero z prasy. Przyznała, że Ania od samego początku była ze wszystkim sama.

Osoba, która doznała mobbingu, jest w tym procesie od samego początku sama. Musi opowiedzieć tę całą historię. Nikt z nas nie mógł jej towarzyszyć. To od początku do końca jest prywatna i poufna sprawa. O wszystkim dowiedzieliśmy się z prasy.

Kalczyńska przekonuje, że Wendzikowska może liczyć na jej pełne wsparcie, ale zdradza, że osobom, które współpracują z DDTVN w obecnej sytuacji również jest bardzo ciężko. Same bowiem od czasu wyznania dziennikarki są pod obstrzałem pytań. Zapewniła też, że sama nie spotkała się z mobbingiem.

Mogę powiedzieć, że jest mi niezwykle przykro. Ania widocznie mówi to, co czuje. To jak odebrała całą tę historię. Niewiele więcej mogę powiedzieć. Ania może liczyć na moje wsparcie. A my, osoby, które zostały w tym programie, musimy się konfrontować z takimi pytaniami. Jest nam niezręcznie i niekomfortowo. Nikt z nas nie ma takiej historii. Jesteśmy zachęcani regularnie, żeby odzywać się do przełożonych, gdyby coś podobnego miało miejsce. Ta sprawa została potraktowana z należytą odpowiedzialnością. Mnie to nie spotkało.

Wiadomo też, że Anna Wendzikowska nie myśli o powrocie do programu, a jej decyzja jest nieodwołalna.

Pytałam, czy chce wrócić, nie chciała – dodała na koniec Kalczyńska

Widać, że Ania ma wsparcie w znajomych z redakcji, ale z drugiej strony Anna Kalczyńska wyjawiła, że przez lata pracy nie spotkała się z podobnym traktowaniem.


Anna Kalczyńska i Anna Wendzikowska
Anna Wendzikowska i Patryk Ignaczak oraz Anna Kalczyńska

Anna Wendzikowska i Patryk Ignaczak oraz Anna Kalczyńska

Anna Wendzikowska i Patryk Ignaczak oraz Anna Kalczyńska

Anna Wendzikowska i Patryk Ignaczak oraz Anna Kalczyńska

Komentarze

  • Gość pisze:

    Kalczyńska to najchętniej codziennie prowadziłaby śniadaniówkę. Po co jej koledzy i koleżanki sama da sobie radę. Pani Aniu nie jest Pani jedyna i nie najważniejsza. Programy z innymi prowadzącymi jak Pani Dorotka i Pan Marcin czy nawet Pani Rozenek i Pan Krzysiu są dużo ciekawsi i bardziej autentyczni. Dawno nie było Pani Paulinki mam nadzieję że niedługo wróci

  • a pisze:

    to jest victim shaming

  • Ewa pisze:

    Mąż Kalczyńskiej jest w zarządzie TVN.Tak więc,owa pani w ogóle nie powinna się wypowiadać a tym temacie.

  • Ewa pisze:

    Pani Anna Wendzikowska jest piękna zgrabna i mądra , więc powinna zostać tam szefem . A koleżanka mówiąca o sytuacji w pracy w swoim i innych imieniu jest sterowana. I powinna się wstydzić, znamy takie karierowiczki co za odpowiednią gratyfikację zrobią wszystko ! Pani Anno W. karma wraca do tych co dokuczają innym !! Niestety niektórzy nie mogą znieść faktu że ktoś może być ładniejszy , zgrabniejszy i na dodatek mądrzejszy !!

  • Gość pisze:

    anka a kto z twokej rodziny pracuje w TVN ???? aga starak ma inne zdanie

Najczęściej czytane dziś

Może Cię zainteresować

×