Szukaj

Miała udar, a lekarze nie chcieli jej pomóc. Przejmujący apel gwiazdy „Miodowych lat”. Aż przykro się czyta

Agnieszka Pilaszewska

Agnieszka Pilaszewska

Agnieszka Pilaszewska wystosowała pilny apel, w którym skrytykowała służby zdrowia za brak odpowiedniej reakcji. Lekarze, którzy przyjechali do jej domu, podjęli niewłaściwą decyzję, przez którą mogło dojść do tragedii.

Agnieszka Pilaszewska największą popularność zdobyła, jako odtwórczyni postaci Aliny Krawczyk w serialu Miodowe lata. Swój debiut teatralny miała w Przeklętym tangu na deskach warszawskiego Teatru Ateneum. Znana jest publiczności, jako Ula w Ja wam pokażę, a także jako Jadwiga Górka w Barwach Szczęścia. W 2005 roku związała się z zespołem artystycznym Teatru Współczesnego, z którym współpracuje do dziś. Jest również scenarzystką popularnego serialu Przepis na życie. Prywatnie ma męża oraz córkę.

Mama Agnieszki Pilaszewskiej miała udar. Jest zła na służbę zdrowia

Agnieszka Pilaszewska zyskała ogromną sympatię widzów, co przeniosło się również na popularność na Instagramie. Obecnie jej konto obserwuje ponad 11 tysięcy internautów. Aktorka chętnie dzieli się relacjami z życia prywatnego, jak i zawodowego ze swoimi fanami. Nie przebiera w słowach i z odwagą pisze to, co myśli. Jej bezpośredniość kochają wszyscy. Często krytykuje naszą służbę zdrowia, która niestety w ostatnich czasach nie świeci przykładem. Panuje tu chaos i Agnieszka bardzo dobrze o tym wie.

Ostatnio zachęcała internautów do badania krwi, przy okazji pokazując nawet swoje próbki. Pisała również o finansach. Była wściekła, że musiała udać się na nie prywatnie. Teraz podzieliła się kolejną dramatyczną informacją. Chodzi o jej mamę, która w przeszłości była choreografką. Aktualnie kobieta walczy o życie i mimo opłacania odpowiednich składek zdrowotnych, nie została zabrana przez karetkę.

Pracowała w niedziele i święta. I przez cały ten czas opłacała składki zdrowotne. Widocznie za małe, bo kiedy dwa tygodnie temu miała trzeci udar i temperaturę 39,5 pogotowie zostawiło ją w domu – napisała rozgoryczona.

Jednak to nie wszystko, co spotkało aktorkę. Dwa miesiące temu straciła teściową, o czym czytamy dalej:

W sierpniu straciłam teściową. Temperatura 39.0, lekarz zaordynował zinat. Pogotowie stwierdziło odwodnienie i zostawiło w domu. Po paru godzinach drugie się zlitowało i zabrało do szpitala, wyrok: krwiak podoponomózgowy (może nie tak się pisze, mam to w dupie).

Na koniec wystosowała apel:

Opamiętajmy się. To z naszych pieniędzy opłacani są wszyscy urzędnicy w tym…państwie. Nie miejmy litości tak, jak oni nie mają. Rozliczajmy tak, jak oni nas rozliczają, patrzymy im na ręce równie intensywnie, jak oni patrzą.

View this post on Instagram

Mama ma dzisiaj imieniny. Kiedy Ona coraz bardziej gubi się w rzeczywistości rozpaczliwie próbuję pozbierać wspomnienia z dzieciństwa, wczesnej młodości, tych 17 pełnych lat, które spędziłam przy niej. Głównie pamiętam to, że pracowała. Harowała, jak wół. Jako choreograf prowadziła dziesięć młodzieżowych zespołów równolegle. Harcerski, ludowy, cygański, dla małych i dużych. Pracowała w niedziele i święta. I przez cały ten czas opłacała składki zdrowotne. Widocznie za małe, bo kiedy dwa tygodnie temu miała trzeci udar i temperaturę 39,5 pogotowie zostawiło ją w domu. Można ją było „leczyć” domowymi sposobami i teleporadą. Pierwszy antybiotyk do dupy, drugi nietrafiony. Osłabienie, zagubienie w rzeczywistości. W sierpniu straciłam teściową. Temperatura 39.0, lekarz zaordynował zinat. Pogotowie stwierdziło odwodnienie i zostawiło w domu. Po paru godzinach drugie się zlitowało i zabrało do szpitala, wyrok: krwiak podoponomózgowy (może nie tak się pisze, mam to w dupie). Po co ja Wam to tutaj, w tym przyjemnym miejscu, zamiast o dupie Maryni? Ano, po to: opamiętajmy się. To z naszych pieniędzy opłacani są wszyscy urzędnicy w tym… państwie. Zacznijmy od nich w końcu, do cholery, wymagać. Nie miejmy litości tak, jak oni nie mają. Rozliczajmy tak, jak oni nas rozliczają, patrzymy im na ręce równie intensywnie, jak oni patrzą. Państwo to forma ORGANIZACJI SPOŁECZEŃSTWA. Więc zorganizujmy się jako społeczeństwo na nowo. Albo – módlmy się o krótkie życie z trzema lekkimi pobytami w szpitalu i jednym sanatorium w życiu max. #zawiedzionaobywatelkanamaksa

A post shared by Agnieszka Pilaszewska (@agnieszkapilaszewska) on

Czy Wy również macie nieprzyjemne doświadczenia ze służbą zdrowia?


mama Agnieszki Pilaszewskiej

mama Agnieszki Pilaszewskiej

Agnieszka Pilaszewska

Agnieszka Pilaszewska

Agnieszka Pilaszewska

Agnieszka Pilaszewska

Dodaj komentarz

  • babcia damaGość pisze:

    ja również miałam bardzo przykre doświadczenia z lekarzami, więcej tych złych niż tych dobrych.Jestem osobą chorowitą/cukrzyca,astma,kamica,nowotwór i inne oraz za mną 7 zabiegów operacyjnych /opiszę jeden z wielu przypadków potraktowania mnie przez lekarzy:mam 63 lata przychodzę do ginekologa a pani doktor mówi tak „:pani D…., CO PANIĄ do mnie sprowadza bo przecież w tym wieku kobiety już nie chorują na kobiece choroby”wspomne ,że mam usunięte prawe przydatki i operowaną pierś”.no ale skoro już pani jest to panią zbadam”. po badaniu szybko skierowała mnie na konsultacje i onkologa.mogłabym opisywaać wiele podobnych sytuacji, ale w dobie koronowirusa zakończę dobrą opinią.Spotkałam na swoje jdrodze, pana kardiologa o nieprzeciętnej empati i dokładności ,jest to panDr.n.m.J.ORZESZKO.przyjmuje w różnych przychodniach.Ja chodzę we Wrocławiu na ul. Borowskiej.życzę wszystkim chorym ,takich lekarzy.

  • Chwdp pisze:

    Lekarze ciezko pracują…jaaaaaasne…..górnicy ciezko pracują, w przemeysle sie ciezko pracuje, w amazonie dzieciaki ciezko pracują, kasjerki w biedronce ciezko pracują.

  • Gość pisze:

    Ja czasem myślę,że niektórzy lekarze zrobili studia medyczne,bo tatuś też lekarz,tzw tradycja rodzinna,w nosie mieli,że interesowało ich coś innego,mamy co mamy znieczulicę :lekarską:zaznaczam niektórzy.Byłam prywatnie u lekarza pochodził z Ukrainy wspaniały człowiek,głęboko wierzę,że jemu nikt nie kazał wstąpić do kasty,ale mieli powołanie do tego zawodu,Pytam dlaczego takich ludzi nie przyjmą do szpitali,przychodni,Nasze konowały zarobiliby mniej,

  • Gość pisze:

    Nie ma takiego czegoś jak SŁUŻBA ZDROWIA!!!
    Są pracownicy ochrony zdrowia!
    Dla lekarzy, pielęgniarek i ratowników to jest praca a nie służba !

    • Gość pisze:

      Coz, kiedys myslelismy ze sluzba. To system zrobil z nas ochrone. Ja chcialam i sluzylam. 17 lat. Wiecej nie bede bo sil nie ma, pieniedzy nie ma i zamiast pacjenta, klient. Wielu wspolpracownikow jakby sie z ksiezyca urwali..Piotrusie Panowie. I Helgi. Ale mnie w tym roku uratowal zespol ratownictwa medycznego. W ciezkim stanie. Dwoch wspanialych ratownikow, madrych, ogarnietych i zrobili dla mnie wiecej w karetce niz lekarze na SORze. Ogromny sxacunek dla panow ratownikow i az serce rosnie ze mamy takich niesamowitych mlodych ludzi do ratowania naszwgo zycia.

    • Stoparogancji pisze:

      Powinna byc służba zdrowia, moze wtedy ludzie z większa pokora i empatia do drugiego człowieka startowaliby do wykonywania tych zawodów. Służyć drugiemu człowiekowi moze tez kelner, strażak, sekretarka. Mowi sie; dzien dobry w czym moge służyć ? Ściągnijcie na ziemie to wasze rozdmuchane ego i tak, służcie drugiemu z miloscia to moze swiat zmieni sie na lepsze.

    • Gość pisze:

      To nie służba, a ochrona zdrowia ale ochraniają swoje nie moje. Borykam się że zdrowiem i nie mam szans.

  • Gość pisze:

    Dzisiaj wzywałem karetkę do ucznia który dostał nagle paraliżu twarzy i powyginało my ręce, duszność. Karetka przyjechała po 22 minutach, szpital oddalony o 5 km. Strach się bać.

  • Gość55 pisze:

    Praca lekarzy Czy pielęgniarwk jest ciężka ,tak, ale taki zawód wybrali . Majã te raz dodatek 50% pensji. Pięlęgniarka w szpitalu, sama mi to powiedziała, ma na tzw. rękę 5 tysięcy. Warszawa

  • Gość pisze:

    99% że w karetce nie było nawet lekarza, bardzo rzadko w karetce obecny jest lekarz, znajdują się tam głównie ratownicy medyczni, którzy mają za zadani dowieźć jedynie pacjenta do szpitala żywego a życiem zajmuje się lekarz ale oczywiście od razu nagonka, że lekarze! ratownicy oczywiście umywają ręce i pojawiają się publicznie jedynie gdy trzeba pogratulować! może trochę konsekwencji

    • Gość pisze:

      A mnie ratownik reanimował w karetce i…. żyję. Gbyby karetka jedynie dowiozła mnie do szpitala, to prawdobopdobnie leżałabym na noszach i czekała, czekała, czekała na lekarza. Przyznaje było to rok temu. Wiem. Udało mi się. Pozdrawiam

  • Gośćkama pisze:

    A co zrobisz? Jak lekarze to następna „kasta”po prawnikach!!!!!Maja nas w „d…. e „Oni tylko strajkowac o kasę potrafiã! !!!

  • Angee pisze:

    Bardzo współczujczę pełnego powrotu do zdrowia ,Bóg może wszystko ( proszę zapoznać się z naukami Bruno Greninga) to co pseudo lekarze robią woła o pomstę do nieba . Sercem w waszą stronę

  • Gość pisze:

    Niemoc ogarnia teraz nasz wszystkich totalna

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

×