Dramatyczne wyznanie Agaty Buzek: „Jestem śmiertelna, moje siły są policzone”

Agata Buzek o chorobie

Agata Buzek o chorobie

Agata Buzek o chorobie

Gwiazdy rzadko opowiadają o sobie. Fani jednak chcieliby wiedzieć, co dzieje się u ich idoli, gdy zgasną światła kamer.

Agata Buzek z pewnością należy do tych osób, o których mało wiemy. Aktorka rzadko udziela wywiadów, a na imprezach również pojawia się sporadycznie. Ostatnio zdecydowała się na szczerą rozmowę z magazynem Uroda Życia. Nie zabrakło intymnych pytań. Wówczas Buzek przyznała, że przez całe dzieciństwo chorowała na ziarnicę złośliwą, która jest jednym z rodzajów chłoniaka, czyli nowotworu układu limfatycznego. Aktorka w pewnym momencie zdecydowała się na odważne wyznanie.

Młodzi ludzie czują się nieśmiertelni – czas się nie kończy, siły się nie kończą, noce się nie kończą, imprezy się nie kończą. Ja takiego momentu nie miałam nigdy. Zawsze wiedziałam, że jestem śmiertelna i że moje siły są policzone

Aktorka mieszka teraz w Paryżu. Można ją tam zobaczyć na deskach jednego z najlepszych teatrów.

Wszystko super… Ale to w głowie, a ja się nie identyfikuję z moją głową. Stawiamy umysł bardzo wysoko, bardzo go cenimy, więc mojemu wydaje się, że jest mną, esencją mnie, a nie tylko częścią. A ja jestem chyba w momencie rozczarowania, irytacji i zwątpienia – powiedziała

Buzek od lat aktywnie bierze udział w różnego rodzaju akcjach na rzecz obrony praw zwierząt.

Podzielam opinię, że przemysłowy chów zwierząt, rzeźnie, fermy zwierząt futerkowych to współczesne obozy koncentracyjne. To nie ja wymyśliłam to porównanie. Niekończące się cierpienie, ból, niewolnictwo naszych czasów. Wszystko ukryte pod logo z uśmiechniętą świnką. Ludzie przymykają na to oczy – przecież tak lubią mięsko. Jeszcze to potworne zdrabnianie 

Nie zabrakło narzekań na otaczający nas świat.

Jest współczesny świat, gdzie niemal wszędzie widać gołe cycki. Gdzie powinniśmy zajmować się głównie tym, żeby mieć kaloryfer na brzuchu, włosy jak Andie MacDowell, białe, równe zęby i rzęsy 300 procent bardziej gęste i długie. Trzeba wklepywać inny krem pod oczy, inny nad oczy, inny na biust, a inny na tyłek. Żyjemy w paradoksie 

Mimo, że jest zadeklarowaną chrześcijanką, to przyznała, że blisko jej w ostatnim czasie do Buddyzmu.

Buddyjscy mnisi wydają mi się jedynymi szczęśliwymi i wolnymi ludźmi, jakich widzę. Chyba że to też maska albo dobry PR. Szukałam w wierze pomocy. Wydaje mi się, że dosyć porządnie szukałam. I nie znalazłam. Zazdroszczę tym, którzy znaleźli

Rozmowę zakończyła jednak smutnym w swej wymowie wyznaniem.

Świat mnie jeszcze śmieszy, ale już nie rozwesela 

Agata Buzek o chorobie

Agata Buzek o chorobie

Agata Buzek

Agata Buzek


Komentarze

Najczęściej czytane dziś

Może Cię zainteresować

×