10. rocznica śmierci Whitney Houston. Nieszczęśliwy związek, narkotyki, śmierć i nie najlepszy występ w Polsce. Cały świat widział jej upadek

Whitney Houston

Whitney Houston

11 lutego 2012 roku zmarła Whitney Houston. Gwiazda latami tkwiła w nieszczęśliwym związku, uzależnieniu od narkotyków i alkoholu, a dodatkowo nie miała chwili wytchnienia od problemów z córką. Również i my, Polacy, byliśmy świadkami jej upadku, podczas osławionego występu w Sopocie. 

Dziś przypada 10. rocznica śmierci Whitney Houston (1963-2012). Piosenkarka odniosła nie tylko kasowy sukces. Jej debiut w latach 80. był wisienką na torcie walki o równouprawnienie rasowe. Pochodząca z getta Newark (New Jersey) diwa była pierwszą kolorową kobietą, która znalazła się tak wysoko w muzycznej hierarchii ojczystego kraju. Hitów z jej pierwszego krążka, zatytułowanego po prostu jako Whitney Houston (1985), nie mogły pominąć stacje komercyjne, takie jak MTV, które latami ignorowały R&B, promując w jego miejsce „białego” rocka.

Drugi album – Whitney (1987), stał się pierwszym krążkiem wokalistki w historii, który zadebiutował na pierwszych miejscach Billboard 200 w USA, jak i Wielkiej Brytanii, doprowadzając do olbrzymiej popularyzacji twórczości Afroamerykanki. Jej ogólnoświatowy sukces nie był wtedy czymś oczywistym. Nie tylko musiała się mierzyć z rasizmem, ale nawet z krytyką ze strony części czarnoskórych. Niektórzy z nich twierdzili, że robi karierę, tylko dlatego że ma stosunkowo jasny kolor skóry.

Rasiści byli jeszcze bardziej rozgoryczeni przed premierą filmu Bodyguard, w którym nowonarodzona gwiazda wcieliła się w królową estrady, Rachel Marron, prześladowaną przez psychofana. Filmowa Rachel wdała się w romans z białym ochroniarzem, zagranym przez Kevina Costnera, co siłą rzeczy zwiastowało kontrowersje. Na początku lat 90. związki międzyrasowe nie były powszechnie akceptowane, a premiera filmu zbiegła się z niepokojami etnicznymi, w tym z zamieszkami w Los Angeles, podczas których czarnoskórzy bili się z policją.

Miłość przedstawiona w filmie skruszyła uprzedzenia, kładąc kolejną cegiełkę w budowie tolerancji i szacunku. Produkcja okazała się też kasowym przebojem. Soundtrack do filmu, na którym część piosenek została nagrana przez samą Whitney, był najlepiej sprzedającym się albumem z muzyką filmową w dziejach, na co wpływ miał przebój I Will Always Love You.

Jak Bobby Brown zniszczył życie Whitney Houston?

Mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się problemy Houston. W 1992 roku poślubiła tancerza i muzyka Bobby’ego Browna. Pochodzący z Bostonu mężczyzna był zupełnym przeciwieństwem spokojnej gwiazdy – od najmłodszych lat pił alkohol, brał narkotyki i cudzołożył, a jego ciało było pokryte bliznami, których nabawił się podczas gangsterskich porachunków. Już na początku lat 90. media raportowały, że małżonkowie zaczęli się zdradzać, a sama Whitney weszła w lesbijski związek z przyjaciółką – Robyn Crawford.

Dziś uważa się, że diwa była biseksualna. Informacje o jej homoseksualnym romansie miała posiadać m.in. FBI. Agenci federalni wiedzieli, że Houston jest szantażowana przez przestępców, grożących ujawnieniem związku z Robyn, co w tamtym czasie mogło pogrążyć jej karierę. O romansie najprawdopodobniej wiedział także zdradzany mąż. Stał się odtąd zazdrosny i zaborczy, karząc żonę przemocą fizyczną.

Okrutny partner wciągnął ją w wir nałogu narkotykowo-alkoholowego. Szprycował ją marihuaną, ale też twardymi narkotyki, w tym kokainą, crackiem i heroiną. W walce z nałogiem nie pomogły odwyki i pojawienie się córki, Bobbi Kristiny Brown (1993), która zresztą, gdy dorosła, również truła się syntetykami. Narkotyki niszczyły Whitney życie, ale nie były w stanie zaszkodzić jej karierze. Będący jej dziełem soundtrack do filmu Żona pastora (1996), stał się najchętniej kupowanym albumem gospel w historii gatunku.

Polacy świadkami upadku legendy

Przez kolejne lata Whitney dosłownie straszyła na koncertach. W 1999 roku wstrząsnęła polską publicznością podczas występu w Sopocie. Gwiazda pojawiła się na scenie Opery Leśnej z godzinnym opóźnieniem, w golfie, szaliku i workowatych, wymiętoszonych dżinsach. Oprócz tego nie zaśpiewała największych hitów. Dla wielu osób koncert był absolutną porażką. Część z nich twierdziła, że Amerykanka była zamroczona alkoholem lub innymi specyfikami.

Whitney pojawiła się wtedy u nas po raz pierwszy i ostatni. Koncert zbiegł się z serią nowych napięć w związku, a w kolejnych latach było już tylko gorzej. W 2001 roku podczas koncertu dla Michaela Jacksona wokalistka była tak wychudzona, że dziennikarze zaczęli rozpuszczać plotki, sugerujące, iż mogą to być ostatnie chwile jej życia.

Wkrótce po tym incydencie diwa udzieliła wywiadu, w którym wytłumaczyła się z mizernego wyglądu, zrzucając winę na karb uzależnienia od „białej śmierci”.

Nikt mnie nie zmusza do rzeczy, których nie chcę robić. To moje decyzje, więc diabeł tkwi we mnie. Jestem swoim najlepszym przyjacielem, ale też największym wrogiem. I z tym właśnie muszę się zmierzyć – powiedziała podczas niesławnej rozmowy na antenie stacji ABC. – Codziennie się modlę. Nie jestem najsilniejsza, ale też nie najsłabsza, nie załamię się. Nie mogę powiedzieć, że wszystko pójdzie doskonale, ale jestem bardzo wierzącą osobą i będę się modlić, bo nie ważne jest, co mówią inni. Wiem, że jestem dzieckiem Boga, który mnie kocha.

Kompromitacja w reality show i rozwód

Od 2005 roku rodzina zachęcała Whitney do rozwodu, lecz ta pozostawała nieubłagana i nie chciała porzucić Bobby’ego. W tym czasie para podjęła ostatnią, rozpaczliwą próbę ratowania wizerunku. Na antenie telewizji pojawiło się rodzinne show pt. Być jak Bobby Brown. Miliony ludzi na całym świecie przekonało się dzięki temu, w jak okrutny sposób gwiazda jest traktowana przez partnera. Emisję formatu wstrzymano równie szybko, jak podjęto decyzję o jej rozpoczęciu.

Kompromitacja w programie przelała czarę goryczy. W 2006 roku, po 14 latach pożycia, wokalistka złożyła pozew rozwodowy. Same rozprawy sądowe dały pożywkę plotkarskim mediom, relacjonującym niemal na żywo, w jaki sposób skłócona para „raczyła się” inwektywami i obelżywymi gestami. Co gorsze, żenujący spektakl oglądała nastoletnia Bobbi.

Sąd, orzekając o winie, uznał, że to matka powinna opiekować się 15-latką. Niestety osamotniona Whitney nie dawała sobie z nią rady. Krnąbrna dziewczyna nałogowo ćpała, groziła matce nożem, a w końcu próbowała popełnić samobójstwo, podcinając sobie żyły. Polepszenia jej zachowania nie dały ani pobyty w szpitalach psychiatrycznych, ani na odwykach.

Piosenkarka jeszcze bardziej się załamała, gdy Bobby znalazł nową partnerkę i powtórnie stanął na ślubnym kobiercu. Wpadła w depresję, przestała jeść i szprycowała się kosmicznymi dawkami używek. W końcu przemogła się i udała na kilkumiesięczny odwyk w Kalifornii, z którego zrezygnowała po tym, kiedy skończyły się jej pieniądze na jego opłacanie.

Ostatnia droga legendy

Przyparta do muru Whitney była zmuszona odmrozić karierę. W 2009 roku wydała ostatni album studyjny – I Look To You, uważany jednak za odstający jakościowo od poprzednich krążków. Gdy ruszyła w nowe trasy koncertowe i zagrała w filmie Sparkle (2012), wiele osób uznało, że wyszła na prostą i na dobre rzuciła „dragi”. Tak się jednak nie stało.

11 lutego 2012 roku 48-latka zachłysnęła się wodą podczas kąpieli w hotelu w Beverly Hills. Mimo reanimacji nie udało się jej uratować. Do tragedii nie doszłoby, gdyby nie wciągnęła kokainy. W ciele zmarłej znaleziono też ślady marihuany, leku przeciwlękowego, antyhistaminy i środka zwiotczającego mięśnie.

W pożegnaniu ikony uczestniczyli m.in. Elton John, Oprah Winfrey, David Bowie, Jay-Z, Beyonce i Bill Cosby. Nawet podczas uroczystości doszło do skandalu, ale nie ma się czemu dziwić – całe dorosłe życie Whitney obfitowało w kontrowersje. Do kościoła, gdzie odbywała się msza pożegnalna, nie wpuszczono Bobby’ego, który potem zrobił z tego sensację.

Nie mogę zrozumieć dlaczego ochrona potraktowała moją rodzinę w ten sposób, prosząc tylko nas i nikogo więcej do przejścia. W tej sytuacji pocałowałem trumnę mojej byłej żony i wyszedłem nie chcąc urządzać sceny. Moje dzieci były kompletnie zdezorientowane – grzmiał współsprawca tragedii czarnoskórej piękności.

Kolejna rodzinna tragedia

Przedawkowanie Whitney nie wpłynęło otrzeźwiająco na jej córkę. W 2015 roku zapadła w śpiączkę, z której nigdy się nie wybudziła. 26 lipca tego samego roku odłączono ją od aparatury podtrzymującej życie. Raport upubliczniony na początku 2016 roku wykazał, że córka legendy zatruła się alkoholem i narkotykami, na skutek czego podtopiła się podczas kąpieli.

Jednocześnie nie rozstrzygnięto, czy popełniła samobójstwo, zginęła na skutek nieszczęśliwego wypadku, czy może do jej śmierci przyczynił się ktoś trzeci. Mocno zastanawiające było to, że na czaszce 23-latki znaleziono wgniecenia, a na nogach i rękach siniaki. Tajemniczy zgon dalej rozbudza wyobraźnię fanów teorii spiskowych.

Słuchacie twórczości Whitney Houston?


Whitney Houston

Whitney Houston

Whitney Houston

Whitney Houston

Whitney Houston

Whitney Houston

Komentarze

  • Gość pisze:

    O jaki znawca życia Whitney no no no

  • serio pisze:

    Nie wpuścili Bobbiego, a przecież to sami braciszkowie wciągnęli Whitney w ciężkie dragi, tatuś zaś pozywał o miliony. Sama Whitney ćpała tak, że Bobby przy niej to był pikuś. Bobbie ożenił sie po raz drugi i wiódł normalne życie- był czysty. Whiney miała w sobie autodestrukcję i to ją zgubiło.

Najczęściej czytane dziś

Może Cię zainteresować

×