W rozmowie z reporterką Jastrząb Post Ewa wyznała, że liczba wrogów świadczy o sukcesie Rozenek:
Kiedyś bardzo znana osoba, wyznacznik w świecie show biznesu, Nina Terentiew, jak ja zaczęłam się spotykać z wielką krytyką, powiedziała mi: "Pamiętaj, sukces mierzy się ilością wrogów". Małgosię trzeba lepiej poznać, żeby zrozumieć, że to nie jest osoba powierzchowna. Te wszystkie rzeczy, które jej się przypisuje, nie są do końca prawdziwe. Każdy z nas ma jakieś wady i pewnie Małgosia nie jest chodzącym ideałem, natomiast jako osoba która ją zna, mogę śmiało stanąć w jej obronie i powiedzieć, że absurdem i bzdurą jest mówienie, że Małgosia się nie zajmuje swoimi dziećmi. Chciałabym być taką matka jaką jest Małgosia, bo trzeba mieć dużo samodyscypliny, żeby zorganizować wyjazd na wakacje z kilkoma psami plus dzieci, plus jeszcze dzieci przyjaciół i się świetnie bawić.
Małgorzata prywatnie jest bardzo wrażliwą kobietą:
To jest to, że my czasami wrzucamy na social media tylko te piękne momenty z naszego życia. Jestem przekonana, że Małgosia tak jak każdy z nas, ma czasami utytłane w mące ręce, że czasamipłacze do poduszki, czasami jest zmęczona, czasami jest jej smutno. Ona ma dzisiaj swoje pięć minut, które uważam, że będzie trwało bardzo długo, bo to jest bardzo mądra osoba. To jest osoba, która pomimo tego hejtu, jest lubiana i oglądana, i myślę, że ma zdecydowanie więcej osób które ją lubią, aniżeli wrogów.
Ewa zwraca dużą uwagę na fakt, że gwiazda Azji Express na swój sukces zapracowała sama:
Fajną rzeczą jest to, że ona jest jedną z nas, jest dziewczyną znikąd, która osiągnęła spory sukces. I co ciekawe, ona nie osiągnęła tego sukcesu z powodu męża, z powodu koneksji rodzinnych. Ona sama sobą udowodniła, że to, co robi jest fajne. Jedyna rzecz której możemy jej zazdrościć, to jest ta niezwykła organizacja i możliwość robienia wielu rzeczy na raz, a każda z tych rzeczy jest zrobiona dobrze i do końca. Ona to na pewno przepłaca sobą, bo wiem, że bywa bardzo często zmęczona. Ale nie oznacza to, że kogoś zaniedbuje.
Podzielacie zdanie Ewy?