W rozmowie z portalem "Telemagazyn" Irena Santor mówiła o pieniądzach podczas premiery książki Jolanty Kwaśniewskiej i Jakuba B. Bączka "Twoja (Anty) Bucket Lista". Wokalistka podkreśliła, że przez lata nie zabiegała o kosztowne dobra. Ważniejsze są dla niej spokojne życie, kontakt z bliskimi oraz środki wystarczające na codzienne potrzeby.
Nie dorobiłam się żadnego majątku. To zabrzmi nieprawdziwie, ale nie mam takich wielkich potrzeb. Nie chciałabym mieć Rolls-Royce'a, nie chciałabym mieć pałacu. Naprawdę nie. Jestem za naturą małych potrzeb, ale takich, żeby mi starczyło na życie. No i na kawę koniecznie – wyznała Santor w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem z "Telemagazynu".
WIDEOAnna Mucha o dzieciach, telefonach i zasadach w domu
Irena Santor żyje inaczej, niż się wszystkim wydaje
Santor zaznaczyła, że nie odczuwa żalu z powodu braku wielkiej fortuny. Jej sposób patrzenia na życie opiera się raczej na umiarze i docenianiu tego, co przynosi każdy dzień. Wokalistka nadal znajduje radość w zwykłych obowiązkach i spotkaniach z przyjaciółmi. Nie przedstawia ich jako ciężaru, lecz jako dowód, że wciąż ma energię oraz powody, by aktywnie przeżywać kolejne dni:
Cieszę się tym, że żyję, że jestem, że mam rzeczy do zrobienia. Muszę umyć okna, posprzątać, pójść do przyjaciół. Tym się cieszę.
Wspomniała także o upływie czasu. Artystka ma świadomość przemijania, ale podchodzi do niego spokojnie i bez potrzeby tworzenia wielkich planów na przyszłość.
Mam świadomość mojego przemijania i akceptuję to przemijanie. Chciałabym, żeby ono trwało jak najdłużej - wyznała.