Filip Chajzer w ogniu krytyki. Oskarżenia od byłych podwładnych: "Nie opłacał moich składek, choć były POTRĄCANE"

Byli pracownicy lokali Kreuzberg Kraft Kebap twierdzą, że Filip Chajzer przez miesiące nie odprowadzał za nich składek ZUS, choć potrącano je z wynagrodzeń. Redakcja "Faktu" dotarła do dokumentów i relacji kilku osób. Prawniczka prezentera zaprzeczyła, by jego firmy miały zaległości, ale nie przesłała obiecanego zaświadczenia z ZUS.

Filip Chajzer obrywa od byłych pracownikówFilip Chajzer obrywa od byłych pracowników
Źródło zdjęć: © East News
Paweł Ćwikliński

Filip Chajzer od kilku lat prowadzi sieć Kreuzberg Kraft Kebap. Początkowo lokale działały w Warszawie, a później pojawiły się także m.in. w Lublinie, Wrocławiu, Krakowie i Kielcach. Obecnie przedsiębiorca skupia się na modelu franczyzowym. Jak informuje "Fakt", do redakcji zgłosiło się kilka osób, które wcześniej współpracowały z jego firmą.


WIDEO
TYLKO U NAS! Monika Richardson bez hamulców ws. związku Chajzerów. "Robi to cynicznie"

Filip Chajzer w ogniu krytyki. Chodzi o prowadzenie biznesu

Rozmówcy poprosili o zachowanie anonimowości, ale przekazali dokumenty dotyczące zatrudnienia i ubezpieczenia. Według ich relacji problemy miały dotyczyć nie tylko składek, lecz także terminowości wypłat, rachunków oraz kontaktu z kierownictwem. Byli pracownicy opisują sytuację w swoich lokalach jako trudną, jednak nie przedstawiają jej jako rozstrzygniętej przez sąd lub właściwe instytucje.

Kaja, której imię zostało zmienione, rozpoczęła pracę w czerwcu 2025 roku. Z czasem awansowała na stanowisko kierownicze. Początkowo nie zgłaszała zastrzeżeń, później jednak - jak relacjonuje - pensje zaczęły trafiać do pracowników z opóźnieniem. W jej ocenie dyrektor zarządzająca miała zabiegać u Filipa Chajzera o pieniądze na wynagrodzenia.

Kontakt z Filipem stawał się coraz rzadszy i praktycznie o wszystkim decydowała pani dyrektor zarządzająca - powiedziała.

Rozmówczyni mówiła również o telefonach od firm windykacyjnych i zmianach dostawców. Według jej relacji zdarzało się, że dyrektor wykładała własne pieniądze, aby pracownicy otrzymali wypłaty. Inni byli współpracownicy opisywali podobne trudności, w tym przerwy w dostawach produktów oraz problemy z opłacaniem rachunków.

Filip Chajzer miał nie opłacać składek

Najpoważniejsze zarzuty dotyczą składek ZUS. Byli pracownicy mieli dowiadywać się o braku ubezpieczenia dopiero przy próbie skorzystania z opieki medycznej albo po zalogowaniu na swoje konto w ZUS. Według pobranego zaświadczenia składki opłacano za niego tylko przez część okresu zatrudnienia:

To była umowa-zlecenie z pełnymi składkami ZUS. Kilka dni temu dowiedziałam się, że przez sześć miesięcy nie odprowadzano składek. Filip nie opłacał moich składek ZUS, mimo że były potrącane z mojego wynagrodzenia.

Podobną sytuację opisała Alicja, która także pracowała w lokalu sieci. Według niej przez kilka miesięcy składki nie trafiały do ZUS, a próby polubownego wyjaśnienia sprawy nie przyniosły rezultatu.

Przez kilka miesięcy nie były odprowadzane składki. Wielokrotnie próbowaliśmy wyjaśnić sprawę polubownie, prosząc jedynie o ich uregulowanie. Filip twierdził jednak, że nie ma na to środków - przekazała.

Redakcja "Faktu" skontaktowała się z Filipem Chajzerem. Prezenter miał powiedzieć, że nie zna się na sprawach związanych z ZUS i poprosił o przesłanie szczegółowych pytań. Następnie z dziennikarzami skontaktowała się Elżbieta Liberda, przedstawiająca się jako jego radczyni prawna.

Prawniczka przekazała, że według posiadanych przez nią informacji firmy Chajzera nie mają zaległości w ZUS. Jednocześnie zaznaczyła, że jest zewnętrzną kancelarią i nie zajmuje się na co dzień księgowością przedsiębiorcy. Zapowiedziała sprawdzenie sprawy w dziale finansowym oraz przesłanie zaświadczenia o braku zaległości.

Filip Chajzer z żoną
Filip Chajzer z żoną © KAPiF
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY