Szukaj

Lichtman wspomina Krawczyka: „Szpanował. Milioner jednego dnia”. Od tej strony znali go tylko najbliżsi

Marian Lichtman, Krzysztof Krawczyk

Marian Lichtman, Krzysztof Krawczyk

Marian Lichtman wspomina Krzysztofa Krawczyka. Jaki był prywatnie? Przyjaciel muzyka opowiedział o ich relacji. Zdradził, jaki miał stosunek do pieniędzy.

5 kwietnia zmarł Krzysztof Krawczyk. Wiadomość o śmierci jednej z największych gwiazd estrady naszych czasów pogrążyła w żałobie całe środowisko artystyczne i rzeszę wiernych fanów. Wspomnienia przyjaciół związane z wokalistą zalały internet. Jedną z najbliższych zmarłemu artyście osób był Marian Lichtman, z którym współtworzył zespół Trubadurzy.

Poznali się w latach 60. i od tamtego czasu zdążyli zbudować bardzo bliską relację. Historia ich znajomości obfituje w wiele anegdot. Jedną z nich Lichtman podzielił się z czytelnikami Jastrząb Post.

Jaki Krzysztof Krawczyk był prywatne? Marian Lichtman ujawnia

W rozmowie z naszą reporterką muzyk zdradził, jaki Krzysztof Krawczyk był prywatnie. Marian wyznał, że były Trubadur nie przykładał dużej wagi do pieniędzy. Rzeczy materialne nie robiły na nim większego wrażenia. O wiele bardziej cieszył się szczęściem bliskich mu osób. Potrafił wydać wszystko, co zarobił w ciągu kilku dni, by sprawić przyjemność innym:

On był rewelacyjnym człowiekiem. Jemu nigdy nie zależało na pieniądzach. Pamiętam, że z nim miałem takie problemy, że jak zarabialiśmy w Trubadurach pieniądze, to on po 3-4 dniach już nie miał tych pieniędzy. Komuś coś postawił, zaprosił na obiad. Szpanował. Milioner jednego dnia. Ale on taką miał naturę.

Swoim podejściem do kwestii finansowych próbował zarazić najbliższe mu otoczenie:

Mówił mi zawsze, że na pieniądzach mu nie zależy, że Fenicjanie zrobili błąd. Pieniądze uważał za truciznę. Ludzie się kłócą przez pieniądze, zabijają się przez pieniądze, przez pieniądze są problemy. Oczywiście dzięki pieniądzom można też żyć pięknie i godnie. On miał specyficzne podejście do pieniędzy.

Pieniądze nie trzymały się Krzysztofa. Dlaczego?

Pamiętam, że Ewa go przywoziła i jak szliśmy ulicą Piotrowską do Anatewki, to on zawsze mówił, że zaprasza mnie na obiad. Ale idąc do tej Anatewki on dawał wszystkim ludziom pieniądze. Ktoś go prosił o 5 zł, a on dawał 50. Zanim doszliśmy do tego miejsca, to on tych pieniędzy nie miał. Ode mnie pożyczał, oczywiście oddawał. Potem wpadłem na pomysł, że jak przyjeżdżał do mnie i szliśmy do Anatewki, to szliśmy bocznymi ulicami, bo nikt od niego nic nie wołał. To był człowiek dusza.

Cała rozmowa poniżej.


Marian Lichtman i Krzysztof Krawczyk

Marian Lichtman i Krzysztof Krawczyk

Marian Lichtman i Krzysztof Krawczyk

Marian Lichtman i Krzysztof Krawczyk

Marian Lichtman i Krzysztof Krawczyk

Marian Lichtman i Krzysztof Krawczyk

Dodaj komentarz

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×