Syn Klaudii El Dursi wylądował w szpitalu na Zanzibarze: „Służba zdrowia jest tam straszna”. Opisała przerażające warunki

Klaudia El Dusi o szpitalu w Tanzanii

Klaudia El Dursi podczas pobytu na Zanzibarze miała okazję przyjrzeć się z bliska, jak wygląda poziom służby zdrowia w Tanzanii. To, co zastała w szpitalu przyprawiło ją o dreszcze. Ze szczegółami opisała warunki, w jakich pracują lekarze.

Zanzibar w czasie pandemii stał się bardzo modnym kierunkiem wśród celebrytów. Tanzania jest jednym z niewielu krajów na mapie świata, w których niewymagane są szczepienia czy testy na obecność SARS-CoV-2. Do tego dochodzi wspaniała pogoda, piękne plaże, błękitna woda i kolorowe drinki ze świeżo wyciskanych soków z egzotycznych owoców. Z tej okazji postanowili skorzystać producenci Hotelu Paradise.

Na Zanzibarze nakręcono dwa sezony show – trzeci, który niedawno dobiegł końca, i czwarty, którego emisja przed nami. Przez cały okres kręcenia programu na planie była obecna Klaudia El Dursi. Gospodyni randkowego formatu zdradziła nam, że z Afryki przywiozła kilka gorzkich wspomnień.

Klaudia El Dursi przerażona poziomem służby zdrowia w Tanzanii

W przerwie pomiędzy trzecią a czwartą edycją Hotelu Paradise odwiedzili ją najbliżsi. Pech chciał, że jej syn niespodziewanie zachorował i trafił do lokalnego szpitala. To, co Klaudia zastała na miejscu, wywołało w niej przerażenie. O szczegółach opowiedziała reporterce Jastrząb Post, Karolinie Motylewskiej.

Najbardziej stresująca to była zdecydowanie choroba Jasia i nasz nagły pobyt w szpitalu. Powiem szczerze, że to były ciężkie dwa dni w moim życiu. Ten natłok myśli, strach, niemoc. Służba zdrowia na Zanzibarze jest naprawdę straszna.

Co dolegało Jasiowi?

Nagle Jasiu dostał taki przerażający ból brzucha, wysoką temperaturę, nie mógł się ruszyć, strasznie płakał. Pojechaliśmy do szpitala i była taka wizja, że być może to jest wyrostek robaczkowy i tam będą musieli go ciąć i operować. Ja byłam przerażona.

Co najbardziej przeraziło Klaudię?

Tam był problem  z takimi podstawowymi rzeczami jak zachowanie odpowiedniej higieny. Oni nie potrafili odpowiednio nakłuć Jasia. Kozetka w tej izbie przyjęć była cała zakrwawiona, zaplamiona. Nerka, w której pani trzymała motylka, który miał być wbijany Jasiowi w żyłę, była w towarzystwie brudnych wacików po krwi i jakiś dziwnych plam. To była po prostu gehenna.

Na szczęście wszystko skończyło się na chwilowym strachu.


Jak mieszka Klaudia El Dursi?

Klaudia El Dursi z rodziną

Klaudia El Dursi - synek w szpitalu

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×