Nie wyobrażam sobie tego, to jest coś strasznego, niemożliwego, gdzieś tam historycznie zostały te obowiązki przypisane do roli kobiety, ale ta rola się bardzo się zmieniła w ostatnich kilkudziesięciu latach. Ja to mogę też ocenić na swoim przykładzie, w swojej historii. Otóż ja zostałam mężatką już będąc nastolatką - i w liceum też urodziłam moją córkę, także pierwsze małżeństwo było bardzo patriarchalne. Mojemu mężowi się wydawało, że ja w ogóle nie muszę kończyć liceum, no bo po co mi ta matura. Nie mówił tego tak, ale tak myślał i tak mówił słowami może nie z taką intonacją, bo to już była intonacja, która pokazywała mój stosunek do tych słów. Ja byłam oburzona- w końcu nie zostałam jego żoną jako osoba, która się nie poświęcała nauce, ja się zawsze lubiłam uczyć, zawsze lubiłam się rozwijać i to też wyniosłam z domu, ponieważ my wszyscy w trójkę, ja i moi bracia świetnie się uczyliśmy. Jak tylko pojawiły się świadectwa z paskiem no to nie było takiego świadectwa, żeby było bez paska u mnie, nagrody również otrzymywałam: najlepsza wśród równych czy nagroda najlepsza w pracy społecznej i w nauce, najlepsza w nauce i sporcie i to wszystko. Miałam stosy dyplomów, nagród i rzeczywiście ciężko pracowałam na to wszystko i uprawiałam gimnastykę sportową, grałam w tenisa i dzień był u mnie wypełniony od świtu do nocy i skoro akurat zmieniłam swój status, to nie oznaczało, że ja chcę rzucić naukę, że ja chcę rzucić to wszystko, tylko, że chce się nadal rozwijać. Także proszę sobie wyobrazić taką historię; 1 kwietnia zaczynam rodzić. 1 kwietnia prima aprilis i rodzę całą noc, ale jeszcze nie w szpitalu i ustają bóle porodowe. 2 kwietnia zdaje ostatni egzamin, żeby móc zdawać maturę. Także idąc na ten egzamin z historii pamiętam - miałam też bóle porodowe, ale nic nie mówiłam wykładowcy tylko po prostu zdałam ten egzamin i już potem do szpitala i już nazajutrz rano urodziłam moją Dominikę - opowiedziała nam Irena.