Szukaj
Szukaj
Szukaj
Dziś wtorek, 24.01.2017

Kasia Sowińska miała poważny wypadek!

Kasia Sowińska miała wypadek


Porażenie odcinka lędźwiowego i siedemnaście szwów zniweczyło wszystkie plany na przyszłość

Tego nie wiedzieliśmy! Kasię Sowińską znamy jako modelkę, aktorkę czy piosenkarkę. Piękna celebrytka chodziła w pokazach najlepszych projektantów, grała w filmach i pojechała w trasę ze światowym muzykiem Luisem Miguelem. Jednak jak się okazuje jako mała dziewczynka Kasia miała zupełnie inne marzenia i ambicje – najpierw była szkoła muzyczna, konkursy pianistyczne i godziny ćwiczeń, a potem wielka miłość do koni, długie treningi, wyrzeczenia, poranne wstawanie, a następnie zwycięstwa, nagrody, coraz lepsze wyniki, perspektywy i marzenie, żeby to robić do końca życia, najpierw jako zawodniczka a kiedyś trenerka. Był własny koń, przyzwolenie rodziców i wielka pasja, a to wszystko zostało jej odebrane jednego dnia w brutalny, niesprawiedliwy sposób.

W udzielonym ostatnio serwisowi Plejada.pl wywiadzie Kasia Sowińska opowiada jak od samego początku wyglądało jej życie:

Wszystko zaczęło się od momentu, kiedy rodzice zabrali mnie po raz pierwszy do stadniny koni. Od razu zakochałam się w tym miejscu

Aktorka i piosenkarka rozwijała swoją pasję z uporem godnym pozazdroszczenia:

Pięć dni w tygodniu pomagałam w stajni, żeby w weekend móc za darmo pojeździć na koniach. Po dwóch latach dyrektor stadniny koni przy Zamku Książ zauważył moją pasję do tego sportu i podarował mi konia (…).  Rok później, bez większego doświadczenia, pojechałam na Ogólnopolską Spartakiadę Młodzieży i  znalazłam się w pierwszej dziesiątce. Wtedy zrozumiałam, że chcę zawodowo jeździć na koniach. Nie zrezygnowałam ze szkoły muzycznej, ale coraz więcej czasu spędzałam, jeżdżąc na zawody. Konie zdominowały cale moje życie.

Rodzice cieszyli się, ze ich córka ma pasję, że nie traci czasu na głupoty jak często młodzież w tym wieku, a Kasia twardo walczyła:

Pamiętam, że wstawałam o szóstej trzydzieści, jechałam autobusem do szkoły, a później każde popołudnie spędzałam w stajni. Zaczęłam odnosić pierwsze sukcesy w jeździectwie i po kilku latach tata kupił mi pierwszego konia. Był to koń, który stał na środku pola i całymi dniami jadł trawę, daleko mu było do koni biorących udział w zawodach. Dostrzegałam w nim jednak talent i potencjał. Wiedziałam, że dzięki ciężkiej pracy, osiągniemy razem sukces. Po kilku latach treningów udało mi się wygrać pierwsze zawody, a w 1998 roku wygrałam ogólnopolski ranking juniorów.

Ewidentnie jednak kariera Kasi miała się potoczyć zupełnie inaczej. Uparta dżokejka przeżyła straszny wypadek:

Przygotowywałam się do mistrzostw Polski w Krakowie i tuż przed wyjazdem na start upadłam z koniem na ziemię. Obudziłam się nieprzytomna w szpitalu z siedemnastoma szwami wokół ust. Miałam poważne porażenie odcinka lędźwiowo – krzyżowego i nie mogłam chodzić. (…) Ta kontuzja na stałe wykluczyła mnie z jeździectwa.

I odebrała ci marzenia?

(chwila milczenia i płacz) Marzyłam, żeby kiedyś na przykład pojechać na olimpiadę, chciałam jeździć na koniach całe życie (…)  To była niezwykła miłość, niezwykła pasja. Gdy zrozumiałam, że nie będę mogła jej kontynuować, stwierdziłam, że muszę wyjechać (…). Potrzebowałam zmian. Wsiadłam w pociąg do Warszawy i tam trafiłam do agencji modelek Orange.

A potem modeling, aktorstwo i Luis Miguel… Jeździectwo to trudny sport, wymagający wielu poświęceń. Kasi udało się odnieść w nim takie sukcesy, że to znaczy, że dziewczyna jest uparta, wytrwała i konsekwentna! Życzymy spełnienia wszystkich marzeń i realizacji wszystkich planów!

Zobacz: Kasia Sowińska wróciła do Polski na dobre? Ten powód był wystarczający!

Kasia Sowińska ćwiczy w parku

Kasia Sowińska ćwiczy w parku

Czy Kasia Sowińska powinna wrócić do Polski?



Komentarzy: 1


Gość | 20 września 2016, 13:00

Piekna kobieta:-)


Dodaj komentarz
×